Deathmetalowy album inspirowany starciem Bezimiennego z Istotą Wiekuistą

Na Spotify i YouTube’ie ukazał się deathmetalowy album powstałego w 2018 roku hongkońsko-tajwańskiego zespołu Virginity Fraud reprezentującego portugalską wytwórnię Miasma Records. Okładka albumu „Rejected By Death, An Imperishable Torment” („Odrzucony przez śmierć – wieczysta udręka”) przedstawia starcie Bezimiennego z Istotą Wiekuistą. Samo logo zespołu jest pozwijane niczym Istota Wiekuista. Już to daje jasny znak, że mamy do czynienia z muzyką skrajnie inną niż opisywany kilka lat wcześniej Khallanar. Jest w niej Planescape: Torment. Zanim jednak o tym, trzeba wyjaśnić kilka spraw.

Virginity Fraud gra brutalny death metal. Czym w ogóle jest death metal i dlaczego zaznaczone jest dodatkowo, że jest brutalny? Death metal charakteryzują mocno przesterowane gitary, blasty, kostkowanie tremolo, tonacje molowe, atonalności, częste zmiany tempa, no i przede wszystkim surowe, growlujące wokale (klasyka gatunku to m.in. Death, Obituary, Nile, Suffocation, Cannibal Corpse, Morbid Angel).



Brutal death metal to death metal z wpływami goregrindu, który to jest prawdopodobnie najbardziej brutalnym i obscenicznym podgatunkiem grindcore’u. Ta obsceniczność i zamiłowanie do obrzydliwości objawia się już w nazwach zespołów (Carcass, Dead Infection, Nuclear Vomit). Dlatego też już sama nazwa Virginity Fraud może być społecznie kontrowersyjna – określa oszustwo odnośnie do dziewictwa w celu uzyskania korzyści, na przykład w sądzie. Kontrowersja kryje się w różnicach dotyczących samej idei dziewictwa i podejścia do niego w różnych krajach i kulturach. Naprawdę dziwna nazwa, biorąc pod uwagę tematykę albumu, ale jeśli spojrzeć na nazwy różnych deathmetalowych czy goregrindowych kapel, dziwi to już nieco mniej. Przy okazji – wspomniany wcześniej Morbid Angel ma takie piosenki jak „Maze Of Torment” czy „Fall From Grace”. Być może nie będzie już tak dziwić fakt, że muzycy z kręgu death metalu zainspirowali się Tormentem. Gdyby ktoś bardziej wrażliwy obawiał się, że taka muzyka i takie tematy mogą nie być zbyt zdrowe – profesor Bill Thompson z Macquarie University w Sydney zapewnia, że fani death metalu to mili, inteligentni ludzie, którzy na pewno nie wyjdą na ulicę, by kogoś skrzywdzić. Przeprowadzone badania nie wykazały istotnych różnic w reagowaniu na przemoc pomiędzy nimi a ludźmi niesłuchającymi takiej muzyki.



„Rejected By Death, An Imperishable Torment” ma więcej wspólnego z samym Tormentem niż całym settingiem Planescape, co objawia się już w użytych samplach. W pierwszym utworze, zatytułowanym tak samo jak płyta, można usłyszeć intro z muzyką Marka Morgana (Mark Morgan ‒ „Intro Movie”) oraz efektami dźwiękowymi. Intro pod koniec zamienia się w młóckę, o której mówiłem przed chwilą – szybkie tempo, growl, przesterowane gitary. W utworze „Shattered and Devoured” („Rozbity i pożarty”) można usłyszeć nawet podkład z Fortecy Żalu (Mark Morgan ‒ „Fortress Of Regrets”) wraz z wyciągniętymi z gry i skompilowanymi w jedną długą wypowiedź potężnymi kwestiami Istoty Wiekuistej (Tony Jay).

„So you have come. You are unwelcome here, Broken One. You recognize what I am, yet you still challenge me. I can forge Planes with my power. I can unmake you. I will shatter every bone in your body, reset them into painful angles, then let your flesh heal again. You shall be my…. toy. And after I’ve torn you apart, I shall feed you to the shadows of those you had murdered. You shall not escape me again. You will die. But first you will suffer!”

(„A więc przyszedłeś. Nie jesteś tu mile widziany, Połamańcze. Rozpoznajesz, czym jestem, a jednak wciąż stawiasz mi czoła. Z moją mocą mogę zmieniać Sfery. Mogę cię unicestwić. Połamię wszystkie kości w twoim ciele, nastawię je pod bolesnym kątem, a potem pozwolę tkankom się zrosnąć. Będziesz moją… zabawką. Po rozdarciu cię na strzępy nakarmię tobą cienie tych, których zamordowałeś. Już mi nie uciekniesz. Umrzesz. Ale najpierw będziesz cierpiał!”)

Czy ta przerażająca przemowa głównego antagonisty nie brzmi jak deathmetalowy tekst? Po niej następuje już muzyka i growlujące, skrzeczące wokale, które trudno zrozumieć. Nie ułatwia tego fakt, że trudno znaleźć teksty utworów. Ale do interpretacji mogą posłużyć tytuły:

  1. Rejected By Death, An Imperishable Torment („Odrzucony przez śmierć – wieczysta udręka”)
  2. Umpteenth Return To The Mortuary („Kolejny powrót do Kostnicy”)
  3. Disordered Existence („Nieuporządkowane istnienie”)
  4. Self Sleuthing For Unforgivable Atrocities („Śledztwo w sprawie własnych niewybaczalnych okrucieństw”)
  5. Fall From Grace („Nie-Sława”)
  6. Flawed Ritual Of Immortality („Wadliwy rytuał nieśmiertelności”)
  7. Shattered And Devoured („Rozbity i pożarty”)
  8. Atonement In The Fortress Of Regrets („Pokuta w Fortecy Żalu”)
  9. Changeless Nature Of A Man („Niezmienna natura człowieka”)

Znajduje się tu mnóstwo nawiązań do fabuły Planescape: Torment – spotkanie z Ravelą, jej pytanie o naturę człowieka i rytuał, który sprawił, że Bezimienny stał się nieśmiertelny; powroty do Kostnicy po każdej śmierci, śledztwo w Sigil i Sferach ujawniające okropne uczynki popełnione przez poprzednie wcielenia, postać Nie-Sławy, czy wreszcie dotarcie do Fortecy Żalu i konfrontację z własną śmiertelnością.

Chyba najciekawiej wypadają właśnie te momenty, w których muzycy zestawiają muzykę Marka Morgana z własną, wyrywając z zadumy i niepokoju, zapewniając solidne uderzenie w twarz. Technicznie robią wrażenie.

Członkowie zespołu to Randy Leung i Larry Wang (wokal), Wilson Ng (gitary i perkusja) oraz Jacob Ning (bas). Gościnnie w ostatnim utworze pojawił się też Edward Hsin. Grali w różnych tajwańskich, hongkońskich i międzynarodowych zespołach, których nazwy mówią wszystko: Gorepot, Guttural Corpora Cavernosa, Facelift Deformation, Incestuous Impregnation, Vermicular Incubation, Coprocephalic, Maggot Colony, Human Betrayer… Logo zostało zaprojektowane przez Gruesome Graphx, a grafikę zespół zawdzięcza Andreasowi Christanetoffowi. Album jest dostępny w wersji cyfrowej, na CD oraz na kasetach.

Virginity Fraud

  1. YouTube
  2. Spotify
  3. Bandcamp
  4. Facebook

Źródła:

  1. Encyclopaedia Metallum: The Metal Archives
  2. Death Magnetic PL
  3. Silne Brzmienie
  4. Gagaz
  5. Focus
  6. Wikipedia

 

2 komentarzy
  1. szef says:

    Fajnie, ale w moim odczuciu nie jest to jakiś wybitny album. Fajnie że PST i w ogóle, i zawsze się zastanawiałem dlaczego tak mało metalowych zespołów podjęło się “Tormenta” – więc to na duży plus. Lecz ja po prostu grindcore nie lubię, kojarzy się mi wokalnie z zarzynaną, lub po prostu: świnią… i ogólnie słaby klimat ma dla mnie – pasuje do podkładu do wesel na youtube czy czegoś tam w kościele np. – oczywiście dla jaj.

    Jeśli death metal to wolałbym coś na wzór płyty zespołu Dismembered – Like an Ever Flowing Stream, a jeśli jeszcze bardziej death to zdecydowanie wspomniany tutaj NILE. I wiele innych zespołów które do dziś lubię sobie czasami posłuchać, ale nie są to grindcore ;) i może dlatego tak jojczę. Nie moja para metalowych kaloszy. Szkoda.

    Jakby nie patrzeć jednak jest to perełka – poświęcona PST, Wrathu, gratuluję odkrycia! ;)

    Odpowiedz
    • Kamil Kwiatkowski says:

      Dziękuję serdecznie. Chyba szukałem na Spotify muzyki związanej z Tormentem, bo niestety brakuje tam ścieżki dźwiękowej i póki co, są jedynie covery paru utworów w wykonaniu Celestial Aeon Project i trochę playlist poświęconych konkretnym Sferom.

      Odpowiedz

Odpowiedz

Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Śmiało, napisz coś!

Dodaj komentarz