Jak dla mnie Grobowce Atuanu były najsłabsze z trylogii, chyba dlatego, że tak żałośnie wyraźnie było widać jak Le Guin popadała w feminizm- w Czarnoksiężniku Ged miażdżył smoki, w Grobowcach nie jest w stanie wydostać się z piwnicy bez pomocy piętnastoletniej dziewuszki... Kaman, dostrzegłem to jeszcze zanim potrafiłem ubrać myśli w odpowiednie terminy, hahaha. A że Ziemiomorze stało się pięcioksiągiem zdałem sobie sprawę całkiem niedawno i jakoś się nie mogę zabrać za te Opowieści i Inny Wiatr, w imię uzasadnionej obawy przed damsko-szowinistycznym bełkotem;)Właściwie to tomów jest sześć - Opowieści to zbiór opowiadań "pomiędzy", a jako że dotarłem do nich na końcu, nie za bardzo chciało mi się je czytać (po skończeniu całej piątki). Co do feminizmu, to chyba najwyraźniej to widać w Tehanu (czwarty tom), który koncentruje się na Tenar. Chyba najlepiej *napisany* (nie chodzi mi o fabułę, bo ta potwornie się dłuży i ciągnie, ale styl). Inny Wiatr jest całkiem ciekawy, ale to już nie jest historia Geda.
Mi w Grobowcach ta bezradność właśnie odpowiadała. Kompletnie jednak nie czułem tomu trzeciego - nie licząc zakończenia po prostu mnie nudził.
Ogólnie to bardzo polecam Księgę Nowego Słońca - w temacie obok wspominaliście o Neilu Gaimanie; tutaj kilka jego słów o autorze Księgi.
https://www.sfsite.com/fsf/2007/gwng0704.htm
Książka ma w sobie coś niesamowitego - wyobraźcie sobie że narrator, a zarazem główny bohater żyje w świecie science-fiction, ale nie potrafi tego świata opisać. Dopiero z czasem dociera do was, że to co właśnie przedstawił, to nie ceglany zamek, ale pieprzona stacja kosmiczna! Ogólnie Numenera czerpie co nieco z Księgi; to taki właśnie świat, gdzie starsze cywilizacje pozostawiły po sobie "artefakty", których nie rozumieją zwykli ludzie.
Ty o Rayu Stevensonie nawijasz, uwielbiam typa (Kill the Irishman, polecam!). Jak jest Ray to i Piraci dostaną drugą szansę, heheh.O widzisz! W Piratach może mieć rolę życia, czekam tylko jak to się wszystko rozwinie ;) Przemęcz pierwszy sezon (który notabene też jest fajny, ale "wolny"), a drugi będziesz oglądał z czystą satysfakcją. Mnie na początku przestraszyło, że producentem jest Michael Bay (źle mi się to nazwisko kojarzy).
Jak macie coś fajnego, to dawać!To podrzucam Deadwood, imo cholernie niedoceniony serial, który pojawił się po prostu zbyt wcześnie. Tu jedna z moich ulubionych scen ;) (bez spoilerów właściwie), dialog między Alem i Wu.
Jeśli nie miałeś styczności z Battlestar Galactica (ta z 2003 roku) to polecam - świetny, świetny klimat. Odpaliłem też wczoraj pierwszy odcinek Expanse - jednego z bohaterów gra Thomas Jane, którego zawsze będą kojarzyć z roli (trochę nieudanego, ale nie z jego winy) Punishera. Ponoć to na podstawie książki "Przebudzenie Lewiatana" (której nie znam). Na razie po pilocie mam mieszane odczucia, ale zobaczymy jak to pociągną.
Tak to od biedy jakiś projekt dziary pogonię czy tłumaczenie katalogu komuś sieknę.Jak to projekt dziary? Masz jakieś portfolio? :D
Ty teraz dopiero przerabiasz Lema i Asimova, to co Ty robiłeś jako nastolatek?:DWczesną młodość trochę zmarnowałem, to przyznam ;) Przypomniał mi się teraz kultowy cytat z Dnia Świra (?), "Co to za ponury absurd, żeby o życiu decydować za młodu, gdy jest się kretynem..."