Szkoda Śmiertelności - Sesja Archiwalna

78 postów · 115 888 wyświetleń · 2012 · strona 2 z 4

Forum Grimuaru działa obecnie w trybie tylko do odczytu, ale wszystkie dawne dyskusje wciąż są dla Was dostępne.

  1. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    -Czyli wyszliśmy w samą porę, do tego konkurencja nam się powyrzyna nawza... gdzie Mojo? - urywa, rozglądając się po zastygłych w bezruchu towarzyszach. -Skurlona jego mać! - warczy, obraca się na pięcie i w dwu skokach wraca przez wyłamane drzwi, obcasem łamiąc kość trepa, który właśnie wyleciał. Po wejściu i ocenie sytuacji zastanawia się, czy to nie był błąd - w stronę Mojo zmierza grupa biesów. Towarzyszy za plecami nie widać, wszak drzwi już przesłonili walczący, a samemu na tyle biesów... (Nic na siłę; po to masz umysł; myśl, myśl, myśl, myśl...!)
    A biesy już coraz bliżej... Mając nadzieję, iż towarzysze go nie opuszczą, chwyta najbliższy stół i rzuca nim w biesy. Niech się dzieje...
  2. GhosterGlobal Moderator
    - Tauri -

    Tui wbiega zaraz po Trevano, kopiąc po drodze leżącego przed karczmą trepa, nie czekając aż lecący stół przewróci biesy, podbiega od tyłu do Mojo. Następnie kucając za nim podcina go tak by opadł na ramię przywiązanej za nadgarstek ręki, po czym przerzucając go przez ramię i trzymając za wiszące nogi drugą ręką, wykonuje taktyczny odwrót w stronę drzwi z Mojem przerzuconym przez ramię. Mijając po drodze Trevano mówi do niego :
    WIEJ !
  3. GhosterGlobal Moderator
    - Manta -

    Delikatnie otwiera drzwi, jakby w nadzieji, że pozostanie niezauważona. Wchodzi cichutko do gospody, choć "cichutko" w tym wypadku byloby oczywiste, patrząc na to, co się dzieje w pomieszczeniu.
    Zerka w prawo- Tui wlecze Moja. Zerka w lewo- zdezorientowany Trevano.
    Po chwili namyslu otwiera szybko drzwi na oścież -przy okazji dobijając jakieś diabelstwo po drugiej stronie- tak, aby Tui mógl spokojnie wynieść Moja.
    Robi trzy kroki w przód.
    Przerzedza się... mruczy pod nosem, dostrzega Trevano, szybkim ruchem chwyta go za rękę i próbując pociągnąć w stronę drzwi wrzeszczy:
    No chodź wreszcie!
  4. GhosterGlobal Moderator
    - Lewy -

    Gdy zwłoki upadają przy Lentorze ten z pełną ignorancją w spojrzeniu i niejakim obrzydzeniem spogląda na trupa. Po chwili kuca, zabiera jeden ze sztyletów wbity w plecy (plask...pierwsza kość poszła), spogląda za biegnącym Trevano " cholerny trep... Oby Pani Twoich zwłok też nie szanowała". Ponownie nachyla się i przeszukuje ciało " co jemu nieprzydatne w mych rękach może czynić użytek jednak ciało samo z siebie jest połową istnienia każdej rzeczy żywej i jakikolwiek szacunek to tej materii się należy". W tym momencie drugi raz daje się słyszeć łamaną kość gdy Tui przetacza się po zwłokach swoim cielskiem. Lentor wstaje i cedzi przez zęby "A niech Cię Pani w labiryntach zamknie chędożony psie"
    Po czym wstaje i szepce sam do siebie "Jedności całości, duszy nieskończoności, ciału marności bogowie zabierzcie go w inne miejsce...(innym tonem, jakby jego własny komentarz)...lepsze...bo gorszego od tego nie ma"

    Odwraca się w stronę wrzeszczącej "No chodź wreszcie" Naam i spokojnym tonem stara sie przebić przez ogólną wrzawę miasta:
    "Idziesz... Może dojdą do nas a jak nie to lepiej wygraną dzielić na dwie osoby niż na trzy."
  5. GhosterGlobal Moderator
    - Niby -

    Mojo próbuje się wyrwać z uścisku i przeklina:
    Trepy! Zepsuliście mi mój plan, sss! Gnidy, zaplute karły! Pójść mnie ty kupo gadającego szlamu!
  6. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    Puszcza mimo uszu krzyk Tui'ego, reaguje dopiero na wrzask Naamy - otrząsa się i wybiega za nią, zatrzaskując za sobą zmaltretowane drzwi. Rozgląda się raz jeszcze, gasi faję i chowa ją szybko do sakwy.
    - To jak już jesteśmy wszyscy w komplecie - wyśmiewamy stąd. Pani jedna wie za ile te biesy wsta... - jego słowa nagle zagłusza potężny ryk. - Koniec tematu, spadamy!
  7. GhosterGlobal Moderator
    - Manta -

    Spogląda na Moja oczekując jego reakcji. Wkurza ją niemilosiernie, oj tak.
    Jaki plan? Powinien być wdzięczny czlowiekowi...
    Szybko otrząsa się z calej sytuacji, po czym spoglądając badawczo na towarzyszy, bawiąc się koralikiem z naszyjnika wzraca się do zebranych:
    Znajdźmy już tą dziwkę z poludnia. Im dlużej tu będziemy stali tym gorzej dla nas.
  8. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    -Ano.
    Rusza szybkim marszem, kierując się w stronę gospody "Pod gorejącym człekiem", wszak nieraz tam bywał i drogę zna; w myślach roztrząsa sytuację w karczmie i swoją głupotę. Do tego słowa Mojo... Wyciąga fajkę, rozpala, zaciąga mocniej. (Mocny ten tytoń...)
  9. GhosterGlobal Moderator
    - Tauri -

    Tui po wybiegnięciu z karczmy puszcza Mojo.
  10. GhosterGlobal Moderator
    - Lewy -

    Jeszcze ktoś? To ruszamy dupy. Natychmiast!

    Dopisek Ghostera - Jezu, jakie wy rozbudowane wypowiedzi w tej sesji wówczas trzaskaliście. xd
  11. GhosterGlobal Moderator
    - Manta

    Ruszając z wolna, krok za krokiem, nagle zatrzymuje się, odwraca i patrzy na Moja. Stoi dalej tam gdzie stal, przeklina coś pod nosem.
    Tanar'ri podchodzi do mężczyzny, staje naprzeciw i pyta:
    Co Ty, trepie, kombinujesz? Myślisz, że sam wykonasz zlecenie, potem weźmiesz calą nagrodę? Albo jesteśmy drużyną, albo skurl się. Oby Cię chamie gniew Pani pochlonąl... Ciebie i to obrzydliwstwo!- nie patrzy w stronę klatki z pająkiem, jakby z obawy, że male stworzenie obrazi się za obelgę i rzuci na nią pożerając jej wnętrzności. Wzkazuje tylko lekko glową i wiercąc dziurę obcasem w ziemi oczekuje na falę wyzwisk ze strony już wcześniej wkurzonego Moja.
  12. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    Słysząc wiązankę kobiety Tanar'ri, zatrzymuje się i cofa.
    - Chodź, Naama, będzie chciał to przyjdzie, nie zna nawet szczegółów, więc raczej nic nie wymyśli. - Trevano uspokaja Tanar'ri. Po dłuższej chwili udaje mu się ją nakłonić, odciągnąć od Mojo; nie patrzy jej w twarz.
    - Pokłócimy się kiedy indziej, teraz wyśmiewamy póki jeszcze możemy. Rusza, ramieniem obejmuje trzęsącą się ze złości kobietę. Wzrokiem lustruje przestrzeń przed nimi - ulica pusta. Pusta. Ulica w Ulu. Pusta. Doganiają Tui'ego i Lentora.
    A Mojo rozmawia z pająkiem.
  13. GhosterGlobal Moderator
    - Darnath -

    Zdecydowani (... lub ciągnięci przez resztę towarzyszy) by odszukać wspomnianą w zleceniu białowłosą Kasmirę ruszyliście przed siebie. Podczas krótkiej podróży doznaliście zapewne jednego z tych głupich wybryków Pani. Znana była bowiem z tego, że dla czystej rozrywki wchodziła w umysły mieszkańców, terroryzując je głupimi głosami. Waszym prześladowcą był stetryczały dziad, który od czasu do czasu przemawiał piskliwie nieczystym, chrapowatym głosem coś na rodzaj „na Otchłań egoistyczny patałachu, chodzisz z drużyną, to wykorzystaj to, cholera”. Póki co, nie znaleźliście sposobu by przynajmniej na jakiś czas zagłuszyć te przemykające przez Waszą jaźń irytujące myśli. Coś Was ciągle krępowało.

    Przyzwyczajeni jednak trudnymi warunkami fizycznymi jak psychicznymi, razem, wspólnie, chociaż z jednej strony ciągle od siebie odseparowani i nieufni ruszyliście, wszyscy. Jedni ciągnięci z tyłu, ot ciekawością, drudzy pewnie maszerujący do przodu, ale wszyscy.

    Przez chwilę jeszcze studiowaliście plotki jakie ostatnimi czasy dobierały się do uszu każdego obywatela Sigil. Mowa była bowiem o jakimś tajemniczym bezimiennym człowieku, który wyrwał z gospody „pod gorejącym człekiem” główną atrakcję. Po tych wydarzeniach gospoda straciła na, powiedzmy sobie… wiarygodności. Było to raczej „pod byle czym”. Ciekawość tych wydarzeń powoli zaspokajała wspomniana gospoda, która właśnie pojawiła się na Waszym horyzoncie. Rzucało się jednak w oczy, że ogromnych drzwi strzegł mosiężny i dobrze zbudowany strażnik, którego nie sposób było nie zauważyć, nawet na tle tak wielkiej budowli.
  14. GhosterGlobal Moderator
    - Lewy -

    Powolnym krokiem zmierza w stronę karczmy. Staje lekko wyprostowany i uważnie przygląda się strażnikowi.
    - Hmmm...wcześniej nikogo takiego nie było...widocznie czegoś się obawiają...mam nadzieję że nie będzie nam czynił problemów- nie odrywając wzroku od strażnika.
    Zaciska dłoń w pieść, unosi ją do ucha i lekkim powolnym ruchem nią potrząsa. Następnie otwiera dłoń, zniża rękę i spogląda na wewnętrzną częśc swojej dłoni lekko poruszając palcami. Po chwili unosi głowę i mówi:
    - Ta już wiem.
    Sięga po notes do torby, wyciąga go i szybko wertuje kolejne pożółkłe kartki. Zatrzymuje się na wizerunku brodatego człowieka, którego twarz świadczy że wiele już w swoim życiu przeszedł. W zębach ma fajkę. Widnieje pod nim podpis "Ebb Skrzypiący". Niżej dopisek "Wie wszystko, stary obieżyświat albo pijaczyna z wielką wyobraźnią i wiedzą"
    - Hmmmm jak znajdziemy już tą dziwkę można wejść do tej karczmy- pokazuje brudnym palcem w stronę drzwi od karczmy- tam powinien siedzieć człowiek zwany Ebbem Skrzypiącym. On na pewno nam coś ciekawego powie. Jak nie o samej kurtyzanie to o tym co sie dzieje w tym mieście i jaki ma to związek ze wszystkim...dosłownie ze wszystkim...

    Nagle wytrzeszcza oczy, otwiera usta w lekkim grymasie po czym potrząsa głową i z powrotem przyjmuje normalny wyraz twarzy.
    Unosi lekko głowę, po czym rozgląda się uważnie
    - A gdzież to nasza białowłosa bogini deletkująca się jedną z uciech cielesnych dając upust ciału zapominając o radościach własnej duszy?
  15. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    Obserwuje w ciszy poczynania Lentora, jego dziwactwa - które jednak stanowią ważną część jego osobowości według Trevano (Obraz ogólny... Szaleniec? Opętany?). Oddala się od towarzyszy ("Zaraz wrócę") i rozgląda się wokół karczmy w poszukiwaniu Kasmiry, białowłosej, sprzedajnej suki z Ula, która ma być kluczem do zadania... jednym z kluczy. Po drodze przystaje na moment by zapalić fajkę i zanotować swe przemyślenia odnośnie Lentora.
  16. GhosterGlobal Moderator
    - Manta -

    Rozgląda się dookoła: brud, dziwki, szpicowane zbiry.
    "Typowe..." myśli po czym czuje, jak wzbiera w niej uczucie dziwne. Uczucie palące, sięgające od nerek po mózg, oczy i koniuszki palców. Uderzenie gorąca, po czym fala lodowatego zimna przetaczająca się po plecach wzdłuż kręgosłupa, kończące się w okolicach tyłka. Tak. Uczucie, że jeśli natychmiast nie znajdziemy też ździry, Tanar'ri rozsadzi albo siebie, albo najbliższą jej osobę.
    Jeżeli zaraz ktoś nie ruszy dupska i nie zacznie jej szukać, nerwy ją rozerwą na wzkroś.
    Zaczyna się nerwowo rozglądać, szybkim ruchem glowy lustruje sytuację.
    Jedna ladacznica- nie. Druga - też nie. Cholera, jedna podobna do drugiej!
    Jak ona wyglądala? I kto ma tą przeklętą książkę?!
    - Jak mi baator przebrzydły! Jak mam kogoś szukać nie wiedząc jak wygląda?!- wrzeszczy do reszty towarzyszy próbując przeciąć ciszę panującą między mężczyznami oraz zgiełk miasta, które gdzieś w tle żyje własnym życiem - rozejrzyjcie się!
  17. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    Słyszy odległy wrzask Tanar'ri. Lustrując raz jeszcze ulicę, wraca się do niej.
    - Trochu ciszej, nie muszą nas słyszeć na dole Iglicy... - Mówi spokojnie. - Szukamy Kasmiry, ladacznicy o białych włosach. Ma się kręcić wewnątrz karczmy bądź w jej okolicy... Hm. Trza by jakoś zorganizować to szukanie.
    Kontynuuje pykanie fajką, kątem oka obserwuje Lentora.
  18. GhosterGlobal Moderator
    - Manta -

    Poniosło mnie... Uśmiecha się ironicznie i kontynuuje.
    Wiesz ile w Ulu jest bialowlosych dziwek? To może być ta- wskazuje na kobietę o zlotych wlosach - lub choćby ta - najbliższa im, tym razem o śnieżnobialej czuprynie.
    Może najlepiej się rozdzielmy? Pójdę w okolicę Domu Zbójców. Wybierajcie.
  19. GhosterGlobal Moderator
    - Lewy -

    Wdycha powietrze i zamyka oczy. Lekko unosi głowę po czym wypuszcza powietrze przez nos. Otwiera oczy, i rozgląda się po ulicy.
    Podchodzi do pierwszej napotkanej ladacznicy, Łapie ją za rękę w celu zwrócenia jej uwagi, drugą natomiast sięga do sakiewki i wyjmuje 5 miedziaków. Otwiera rękę i podsuwa ja na tyle blisko aby kobieta zauważyła a jednocześnie na tyle daleko aby nie zaskoczyła go wyrywając miedziaki i uciekając.

    - Znasz może Kasmirę? Sprzedaje swe ciało w tych okolicach. Ma białe włosy... - Na chwilę się zatrzymuje szukając dobrego porównania do białości- Białe jak...moja skóra... O na przykład tutaj- pokazuje kawałek białego miejsca na swym ciele, po czym podsuwa kawałek bliżej lewą rękę- Nie bój się nie ma szansy konkurować z Tobą... Po prostu muszę ją znaleźć a te miedziaki z pewnością Ci się przydadzą...
  20. GhosterGlobal Moderator
    - Bartold -

    - Zawsze zostaje nam zobaczyć u Ku'atry w magazynie, ta... - Rzuca w powietrze. - Ja zobaczę w karczmie.
    Kieruje się do drzwi gospody, bawiąc się fajką, jednak przy postaci strażnika przystaje.
    - Byczy - rzuca, po czym mija go i wchodzi do przybytku.

← Miasto Drzwi