[quote=""Darnath""]Tak się zastanawiam: czy może nie zostawić po prostu Glanfanthan? Zamiast Glanfanthian po prostu elf Glanfanthan albo elf z Glanfanthan, język Glanfanthan. Nie jest to idealne tłumaczenie, ale te polskie wersje są trochę udziwnione.[/quote]
Glanfathan to przymiotnik od Glanfath. Elf pochodzi z Eir Glanfath, nie z Glanfathan, a nazwanie go "elfem Glanfathan" można porównać do nazwania mnie "człowiekiem Polish". Oczywiście, zachowanie w wersji polskiej końcówki "an/ian" w słowie "glanfathianie" jest zatem teoretycznie błędem (powinniśmy grzebać przy samym "glanfath"), ale w tym przypadku posiłkujemy się bardziej faktem, że nazwy różnych ludów zwykliśmy kończyć na "-anie". Podobnej strategii użyliśmy w kwestii Aedyru (Aedyrianie) i nikt nie protestował. Od rzeczownika "glanfathianie" w naturalny sposób powstaje przymiotnik "glanfathiański." Gdybyśmy jednak chcieli być superpoprawni i tworzyć przymiotnik od podstawy, wyszłoby coś w rodzaju "glanfacki". Elf glanfacki budzi u mnie skojarzenia z elfem, który dostał glanem w twarz, ale może Wam się spodoba :>
Słowo faktycznie jest trudne do spolszczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o stworzenie sensownego przymiotnika. Proponuję jedną z następujących opcji: 1) spolszczyć (Glanfathan dla mnie odpada), przy czym oczywiście możemy skasować to "i" z "glanfathiański" (tylko logicznie z Aedyrian też wypadałoby wtedy zrobić Aedyran) albo pobawić się samym "glanfath" i innymi końcówkami jak np. niefajne -ijski/-ijczycy, -cki/?, czy co tam Wam przyjdzie do głowy; 2) w ostateczności zostawić bez ingerencji, czyli "elf z (Eir) Glanfath" i "język Glanfath". Ja optuję za pozostaniem przy obecnej wersji, z lub bez "i".
Tutaj mam trochę inny problem, bo Vailian czytam Vaeljan, nie Walian, więc Vailianie dziwnie brzmią w mojej głowie :) ale nie jest to nic co mi aż tak bardzo przeszkadza bym się przy tym upierał. Właściwie to do wersji Vailianów też nie mam wielkich zastrzeżeń. Zostawiłbym tylko znaczek *, gdyby ktoś wpadł na jakiś prze-genialny pomysł (nie, nie Wolanie ;))
Podczas debaty nad biamhakiem doszliśmy do wniosku, że musimy jednak brać pod uwagę intuicję fonetyczną Polaków. Zrezygnowaliśmy z wersji z niemym h, bo Polak tak intuicyjnie nie przeczyta. Obawiam się, że w swojej wymowie "vaeljan" również byłbyś mniej lub bardziej odosobniony ("walian" to chyba wersja po paru głębszych, jak komuś się już literki zlewają). Anglicy zapewne zrobią z tych początkowych dźwięków coś na kształt swojego "veil", Polacy rozdzielą to na dwie sylaby "wa-il", i będzie ok. Ale co mi tam, gwiazkę mogę dodać :P