<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>szef, Autor w serwisie Grimuar Sferowca</title>
	<atom:link href="https://grimuar.pl/author/szef/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://grimuar.pl/author/szef/</link>
	<description>Planescape: Torment, Planescape, Blizzard in Baator</description>
	<lastBuildDate>Sat, 12 Jun 2021 17:32:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.3</generator>

<image>
	<url>https://grimuar.pl/wp-content/uploads/2025/09/cropped-grimz-2-32x32.png</url>
	<title>szef, Autor w serwisie Grimuar Sferowca</title>
	<link>https://grimuar.pl/author/szef/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Modlitwa o zeszłoroczny śnieg (wiersz)</title>
		<link>https://grimuar.pl/fanfiction/modlitwa-o-zeszloroczny-snieg-wiersz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[szef]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2021 17:32:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Fanfiction]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://grimuar.pl/?p=10647</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nieważne już jest jak i dlaczego<br />
Czy jesteś królem czy pionkiem<br />
I który cień jest wrogiem</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/modlitwa-o-zeszloroczny-snieg-wiersz/">Modlitwa o zeszłoroczny śnieg (wiersz)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Nieważne już jest jak i dlaczego<br>Czy jesteś królem czy pionkiem<br>I który cień jest wrogiem</p>



<p>Wszystko czego chcemy to pamiętać<br>Aby raz na zawsze… zapomnieć</p>



<p>Wojna Krwi obmywa ducha oraz ciało<br>Obietnicami ulgi ale i terrorem<br>Wśród czarciego śmiechu<br>Waży się tylko ciężar urojeń</p>



<p>W wizjach starucha pazurem<br>Spełnia życzenie które napawa bólem</p>



<p>Pytania i trupy<br>Tatuaże i twarze<br>Ciągłe sny i koszmary<br>Udręczyły zbłąkaną duszę</p>



<p>I oto zawsze od nowa gdy napiszą się te słowa<br>Niczym w delirium trzęsąc się wkoło<br>Zachodzi Śmierć z wszystkimi duchami na ramieniu<br>Tych którzy podążali za naszą wolą</p>



<p>Do bogów nie warto się modlić<br>Marne są ich moce<br>Piszę do ciebie co jesteś mną<br>Napraw siebie bo czasu jest mało<br>Zaś widzisz już że ostateczny obłęd rośnie<br>jak owo śmierdzące czarne ziarno…</p>



<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/modlitwa-o-zeszloroczny-snieg-wiersz/">Modlitwa o zeszłoroczny śnieg (wiersz)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przypadkiem nakręcana paranoja</title>
		<link>https://grimuar.pl/fanfiction/przypadkiem-nakrecana-paranoja/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[szef]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 17:26:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Fanfiction]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://planewalker.grimuar.pl/?p=9803</guid>

					<description><![CDATA[<p>Całe moje życie kochałem księgi, zwoje – w skrócie mówiąc, wszystko, co z tym związane. Zapach starych tomisk pociągał mnie od dziecka. I to okazało się moją zgubą na stare lata.</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/przypadkiem-nakrecana-paranoja/">Przypadkiem nakręcana paranoja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><em>Na pewno… na pewno już wie, gdzie jestem. Wszystko to na nic. Na Moce, dlaczego padło na mnie?</em></p>



<p><em>Spisuję te słowa ja, Syee Księgarz. A imię moje i los mój niech będzie nauką i przestrogą dla każdego… zwykłego, szarego nikogo. Albowiem życie to loteria i tylko śmierć, choć tak niechciana, jest stała. Chociaż i po niej różnie bywa, to przynosi niejakie wyzwolenie. Tak przynajmniej myślałem. Dziś nie jestem już pewien nawet tego.</em></p>



<p><em>Całe moje życie kochałem księgi, zwoje – w skrócie mówiąc, wszystko, co z tym związane. Zapach starych tomisk pociągał mnie od dziecka. I to okazało się moją zgubą na stare lata.</em></p>



<p><em>Pewnego dnia dostałem cynk o pewnej rzadkiej księdze, która mogłaby wejść do mojego zbioru.</em></p>



<p><em>Nieistotne dziś już, co to była za księga i jakiż to był zbiór – wszystko przepadło…</em></p>



<p><em>Zdobywszy upragnione tomiszcze, wracałem do domu. I wtedy to zobaczyłem.</em></p>



<p><em>Zjawisko rzadkie, zjawisko niebywałe. Ujrzałem Panią Bólu, która własnoręcznie zabiła jakiegoś biednego skurla! Ja! Nikt ważny, zupełne zero, stanąłem z Nią oko w oko, wychodząc z zakrętu tamtej przeklętej ulicy! Czy mógł mnie spotkać większy pech? Nie, nie w Sigil. Nie pamiętam, co się stało potem, ale uciekałem… Udało mi się dotrzeć do domu i wtedy się zaczęło. Pogoń i moja bieda skąpana w paranoi dnia codziennego.</em></p>



<p><em>Wyprzedałem cały mój majątek, aby kupić sobie schronienia i zabezpieczyć się na wszelkie możliwe sposoby. Próbowałem uciec z Sigil, ale miasto nie chce mnie wypuścić!</em></p>



<p><em>I tymi oto słowami potwierdzam loterię życia, chyba że mój los ma drugie dno i przypadki nie istnieją, być może to właśnie…</em></p>



<p>*</p>



<p>W niewielkiej izdebce, ukrytej pod tonami śmieci w prowizorycznym mieszkaniu, z podłogą pokrytą dziwnymi znakami, symbolami i tuzinem cudacznych magicznych kamieni, w okręgu usypanym z tychże kamieni na samym środku pomieszczenia zgarbiony starzec spisuje przy nikłym świetle świecy jakieś słowa. Nagle przerywa, nasłuchując. Chwilę później otwiera się portal, z którego wyłania się dabus, po czym znika. Starzec już wie. Właśnie został odnaleziony.</p>



<p>Wybucha nagłe zamieszanie, stary człowiek niezgrabnie próbuje uciec, chwytając prawą ręką talizman na szyi i jednocześnie recytując słowa w języku, którego dawno tu nie słyszano.</p>



<p>Talizman jednak pęka na pół, zaś znikąd pojawia się Ona.</p>



<p>*</p>



<p><em>„O, Pani! Więc jesteś… Dlaczego na kilka lat przed moją naturalną śmiercią każesz mnie taką męką, abym uciekał w paranoi? Zasiałaś we mnie strach i nie mogę już nawet spokojnie umrzeć&#8230;</em></p>



<p><em>Czemu służy… ten ból?”</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/przypadkiem-nakrecana-paranoja/">Przypadkiem nakręcana paranoja</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ślina włóczęgów</title>
		<link>https://grimuar.pl/fanfiction/slina-wloczegow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[szef]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 17:24:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Fanfiction]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://planewalker.grimuar.pl/?p=9817</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wędrowiec przybył akurat w trakcie oberwania chmury. Jeden z setek sobie podobnych, nawet podobnie odziany. Długi, ciężki płaszcz, niezbyt praktyczny podczas wiosennej ulewy, chociaż nieoceniony w zimie. Kaptur na głowie, wytrzymałe buciska, przez ramię przewieszona nieduża torba… Jakże oni wszyscy podobnie wyglądali.</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/slina-wloczegow/">Ślina włóczęgów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Wędrowiec przybył akurat w trakcie oberwania chmury. Jeden z setek sobie podobnych, nawet podobnie odziany. Długi, ciężki płaszcz, niezbyt praktyczny podczas wiosennej ulewy, chociaż nieoceniony w zimie. Kaptur na głowie, wytrzymałe buciska, przez ramię przewieszona nieduża torba… Jakże oni wszyscy podobnie wyglądali.</p>



<p>Kiedy otworzył drzwi, przeciąg wionął do środka, trzaskając niedomkniętym oknem.</p>



<p>Stał tak przez chwilę w progu, przybysz-klon. Za jego plecami siekł deszcz, on niczym bohater na jakimś obrazie – nieruchomy i czujny… Co za banał.</p>



<p>Wiedziałem, że muszę odegrać swoją rolę, żeby coś u mnie zamówił.</p>



<p>Wszedł do środka, zdjął kaptur, rozpiął płaszcz. Dość młody z twarzy… Rozejrzał się po izbie, jakby czegoś lub kogoś szukał. Miałem nadzieję, że nie guza. Wreszcie, zerknąwszy w moim kierunku, podjął krok w jakże standardowym tańcu – wprost do baru. Ku pokrzepieniu serca!</p>



<p>Gdy się do mnie zbliżył, ujrzałem jego niecodzienne oczy. Źrenice tak szare, że niemalże przeźroczyste. Północniak jak nic. Krótko przystrzyżone, jasne, brudne włosy oraz kilkudniowy zarost. No cóż, przynajmniej był tak młody, jak z początku myślałem.</p>



<p>Rutyno, oto jestem.</p>



<p>– Czym mogę służyć? – zagadnąłem, oczywiście spodziewając się typowej odpowiedzi. Tego towarzysza na pewno nie było stać na najlepsze trunki. Sądząc po ubiorze, z doświadczenia obstawiałem, że sięgnie po piwo.</p>



<p>– Zwykła woda. Jak najczystsza.</p>



<p>A, to było coś nowego. Nie napił się deszczówki?</p>



<p>– Coś na ząb? – zapytałem.<br>– Nie trzeba.<br>– Oczywiście…</p>



<p>Bardzo słabo. Było jasne, że wiele na nim nie zarobię.</p>



<p>– Wstrętna pogoda, nie? Leje tak od jakichś trzech godzin.<br>– Ta.<br>– Dokąd to zmierzacie, jeśli wolno spytać? – zagadnąłem ponownie, podając mu wodę.<br>– Daleko… Dalej, niż myślałem.<br>– Cóż za tajemnica. – Uśmiechnąłem się pod nosem. – No, ale nie moja sprawa.<br>– Długo nie zabawię. Czekam na kogoś, a później już w drogę.<br>– Rozumiem.</p>



<p>Śmiałek ten wyglądał na kogoś, kto wie, czego chce. Chyba.</p>



<p>Usiadł gdzieś z tyłu. Postawił kubek z wodą na stoliku i dumał o czymś przez kwadrans, nie napiwszy się ani razu. Dziwne. Wreszcie przybył ten, na którego czekał. Chudy, starszy osobnik, lekko ubrany, równie mokry od deszczu. Wypatrzywszy człowieka z północy, ruszył prosto ku niemu. O nie, mój kochany, u mnie nie siedzi się bez niczego… Gdy dosiadł się do stolika, ruszyłem, by odebrać zamówienie.</p>



<p>– Szanowny pan sobie życzy?<br>– Co? – chrząknął nowo przybyły. – A tak, no to… jak ono. Piwo. Tylko.<br>– Służę.</p>



<p>Ten wyglądał na bogatszego. Ech, ale dobre i piwo.</p>



<p>Nie było co robić, więc poobserwowałem sobie tę parkę. W pewnym momencie ten starszy podał coś młodszemu. Jakiś woreczek. Tamten wsypał to do wody i energicznie zamieszał. Nie podobało mi się to. Postanowiłem chwilę ich podsłuchać…</p>



<p>– Skopiowałeś pismo? – spytał północniak.<br>– A za kogo mnie uważasz? Obiecałem, to i jest. Kropka w kropkę. Nie było aż tak ciężko. Wierz lub nie, gorzej miałem ze zdobyciem tego zielska.<br>– Czyżby?<br>– O tak. „Ślina włóczęgów”… Trudniej to dziś zdobyć niż smoczą łuskę. Ale, ale… nie zamierzasz chyba tego pić?<br>– Bo?<br>– Różne słyszałem o tym legendy, jakby.<br>– Jakie legendy? Na przykład?<br>– Dziwactwa. Dość by rzec, że niespotykane bzdury. A nawet coś o rychłej śmierci.<br>– Hmm. Tu masz złoto i kamienie. Tak jak się umawialiśmy… – Młodszy wyjął zza pazuchy pokaźną sakiewkę i rzucił ją na stół.<br>– Oj, chłopcze, mam nadzieję, że wiesz, co robisz. A oto pismo, kopia z Księgi Zamknięcia Do Miasta. Dziwna nazwa, ale cóż ja mogę wiedzieć.<br>– Dziwna, jeśli się nie zna dalszej części.<br>– To znaczy?<br>– Ten antyczny wolumin jest niekompletny, tak jak i tytuł…<br>– To wiem. Chłopcze, byłem skrybą trzydzieści lat. Tytuł jest niepełny, bo w pomroce dziejów ktoś go bezczelnie wyrwał, zniszczył czy cokolwiek, i nie ma o nim nigdzie wzmianki.<br>– Zatem, skrybo, wiesz, jak to jest ze słowem „nigdzie”. W każdym razie to już nie twoje zmartwienie. Pismo się zgadza, brakowało mi dwóch ostatnich wersów. Zrobiłeś, co do ciebie należało. Żegnam.</p>



<p>Starszy zerknął do sakiewki, pogmerał w środku, po czym wstał i odszedł, nie napiwszy się ani łyku piwa.</p>



<p>Niezłe gagatki, pomyślałem sobie wtedy – stare woluminy, jakieś zioło o idiotycznej nazwie… Co za czasy, co za ludzie. Ciekawe, co zrobi teraz z tą wodą i ziołami. Niepotrzebny mi tu trup. Postanowiłem go wyrzucić.</p>



<p>Nagle wędrowiec wstał od stolika i z kubkiem w jednej ręce, zaś pergaminem w drugiej ruszył w stronę wyjścia. Stanąwszy tak przed progiem, znieruchomiał… i zaczął czytać na głos z trzymanej karty:</p>



<p><em>„Spragniony jest umarły wody życia.</em><br><em>Jak spragniony jestem drogi.</em><br><em>Tylko ty, o Wielka, rozumiesz ten ból.</em><br><em>Uciekam się do Mocy, co widzą wszystko.</em><br><em>Owo dzieło rąk wspaniałych.</em><br><em>Ujrzeć <strong>Sigil</strong>, które błyszczy daleko”.</em></p>



<p>– Co to za wykolejone żarty! – krzyknąłem.</p>



<p>Wtedy gość z Północy przechylił kubek i wypił całą zawartość naraz.</p>



<p>Z początku stał bez ruchu przed wyjściem, ale po chwili coś zaczęło się dziać. Buchnęły jakby błękitne płomienie i w miejscu drzwi pojawiła się dziwna, zaokrąglona przestrzeń. Ze środka wionęła pomarańczowa mgła. Nieznajomy wszedł w nią i… zniknął, zostawiając po sobie jedynie mój kubek, który poturlał się po podłodze. Nieliczni obecni klienci z niedowierzaniem kiwali głowami, zapewne przypisując to zniknięcie alkoholowi. Niektórzy robili znaki odpędzające uroki.</p>



<p>Czy ktoś mi w to uwierzy?</p>



<p>Spisuję te słowa, by niczego nie zapomnieć.</p>



<p>Od tamtej pory każdy nowy przybysz jawi mi się jako coś możliwie niesamowitego… </p>



<p class="has-text-align-right">– Arnil, barman przybytku „U Arnila”</p>



<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/slina-wloczegow/">Ślina włóczęgów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fioletowy sen</title>
		<link>https://grimuar.pl/fanfiction/fioletowy-sen/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[szef]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 17:23:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Fanfiction]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://planewalker.grimuar.pl/?p=9819</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co prawda nie potrzebuję snu do szczęścia, ani do niczego innego, ale miałem dziś sen. Pierwszy od stuleci.</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/fioletowy-sen/">Fioletowy sen</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Co prawda nie potrzebuję snu do szczęścia, ani do niczego innego, ale miałem dziś sen.</p>



<p>Pierwszy od stuleci.</p>



<p>Śniłem, że… szliśmy ulicami Sigil, jak dawniej. Gwizdałem wesołą melodię, zaś On ostrzył swoje moce.</p>



<p>– Hej… – zagadałem wtedy. – Znowu razem, co, szefie?</p>



<p>Lecz właśnie w tym momencie buchnął płomień portalu, wydzierając z samych piekielnych podziemi okrutne stwory. Spłoszona ludność miasta rozpierzchła się na boki, zostawiając nas samych.</p>



<p>Nie rozpoznałem w tych typach nic z przeszłości – nic, co mogłoby mi powiedzieć, co to za jedni, tylko ogólne zarysy: ryje jak wyklepane młotem kowalskim, charakterystyczne dla tego typu gamoni. Wysocy jak wieże, typowo tępi, szpony, jęzory i kły niczym gałęzie drzew… </p>



<p>Jeden z nich gruchnął głosem gorejącym jak ogień:<br>– Nie uciekniesz przed nami, głupcze z Sigil.</p>



<p>Pomyślałem, że to do mnie pije ten skurl niemyty. Jednak to nie mnie zadano cios.</p>



<p>Znajoma głowa poturlała się trzy kroki po bruku.<br>Gdy na nią spojrzałem, ujrzałem na przemian Jego i siebie.</p>



<p>– Szefie! – zawyłem.</p>



<p>I mój sen się skończył.</p>



<p>Myślę o tym. Minęło tyle czasu. Czy to możliwe, że gdzieś tam uciekł z Wojny i ścigany jakoś daje mi znaki, bym go dogonił? A może to na mnie polują, by poznać wielkie sekrety… zaś moja wrodzona, nieskazitelna intuicja mnie przed tym ostrzega?</p>



<p>Cholera, z drugiej strony… mógł mi zaszkodzić tamten śmierdzący fioletowy bełt z poprzedniej nocy.</p>



<p class="has-text-align-right">– Z zapisków Mortego (nie pytaj, jak je sporządził),<br>najwspanialszego i najskromniejszego w dziejach mimira</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/fioletowy-sen/">Fioletowy sen</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Połamany (wiersz)</title>
		<link>https://grimuar.pl/fanfiction/polamany/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[szef]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2020 17:22:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Fanfiction]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://planewalker.grimuar.pl/?p=9826</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dawno temu wśród nocy cieni<br />
Spotkałem w zaułkach Sigil Tego<br />
Którego już dawno opłakiwały Sfery</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/polamany/">Połamany (wiersz)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em>Dawno temu wśród nocy cieni</em><br><em>Spotkałem w zaułkach Sigil Tego</em><br><em>Którego już dawno opłakiwały Sfery</em><br><em>Kto wrócić by nie mógł</em><br><em>Lecz czy wrócił z całym swoim specyficznym pięknem?</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>Kiedy tamtej nocy oczy swe dzikie utkwił w mej duszy</em><br><em>A głos zadudnił w alejce jakby spod ziemi</em><br><em>Gdy padło z ust jego nowe pytanie</em><br><em>W moim sercu pękł żal przygód odległych</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>Jakże to możliwe?</em><br><em>By wtedy i tam ten głos i te oczy</em><br><em>W tamtej brudnej dzielnicy</em><br><em>Ktoś taki jak On siedział pośród moczu na ziemi</em><br><em>Odziany w łachmany</em><br><em>Z wyciągniętą ręką</em><br><em>Bredząc</em><br><em>Śliniąc się</em><br><em>Żebrząc</em><br><em>Odmawiając smutno litanię do brzdęku?</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>„Czy mógłbyś odmienić… moją nędzę?”</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>Sen</em><br><em>Tak bardzo realny</em><br><em>I daleki</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>Niuanse pytania zdawały się wtajemniczonemu jak zew do powrotu</em><br><em>Ale to był tylko ślad dawnych westchnień</em><br><em>Okrutny kres wszelkiej wojaczki</em><br><em>Prawdziwy koniec porzuconych zabawek</em><br><em>Apokalipsa i zamach na rozsądek tej tajemniczej sylwetki</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>Dziś już nie wiem</em><br><em>Czy tamten osobnik to był zwykły złamany obdrapaniec?</em><br><em>Czy może dawny przyjaciel proszący o łaskę?</em></p>



<p class="has-text-align-center"><em>A może ja sam od tylu to już lat</em><br><em>Jestem dręczony swym połamanym obłędem</em><br><em>I roję sobie tylko ten czas, gdy ponownie spotkałem się z…</em><br><em>Bezimiennym?</em></p>



<p class="has-text-align-right">– Anonimowy wiersz na ścianie w domu wariatów</p>
<p>Artykuł <a href="https://grimuar.pl/fanfiction/polamany/">Połamany (wiersz)</a> pochodzi z serwisu <a href="https://grimuar.pl">Grimuar Sferowca</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
