Planescape Torment jako zrzynka

Ogólnie o bohaterach i bestiach, najwierniejszych towarzyszach i nikczemnych przeciwnikach.

Moderatorzy:Moderator, Global Moderator

Awatar użytkownika
Seelenverkoper
Grzebiący Słowa
Grzebiący Słowa
Posty:9
Rejestracja:ndz kwie 28, 2013 11:09 pm

śr lut 03, 2016 1:43 pm  

No dobra- nazwa tematu miała tylko sprowokować innych użytkowników portalu, aby przejrzeli ten wątek i może przeczytali moje wypociny.

Zaczynając. Kojarzycie takiego pana jak Neil Gaiman? To taki naprawdę wybitny autor,reprezentant postmodernizmu w literaturze fantasy ( urban fantasy i sf takoż). W 1996 roku stworzył Nigdziebadź. Nowelkę. Bardzo charakterystyczną. Historia działa się w mieście pod Londynem, o którym nie wiedziało zbyt wielu pierwszaków. Znaczy zwykłych ludzi. Bohaterka przechodziła pod łukami lub sama tworzyła portale do innych części miasta lub nawet innych światów. Jej ojciec zapisywał wspomnienia w kuli z brązu... Wspominałem już, że miała na imię Drzwi?
Oprócz podobieństw " fabularnych" w oczy rzuca się takze "styl". Oba dzieła pełne są mroku, zagadek, nieoczywistych rozwiązań i bohaterów wykreowanych na zasadzie odwrotności stereotypu.

Jednak to nie wszystko, a właściwie jedynie początek
Od 89 do 96 roku Gaiman był scenarzystą najsłynniejszego komiksu świata, wielokrotnie nagradzanego za najlepszy scenariusz.SANDMAN podbił świat, a jego krainy snów rozrosły się do monumentalnych rozmiarów ponad 2 tysięcy stron.
Na pierwszy rzut oka widzimy między Morfeuszem i Bezimiennym fizyczne podobieństwo. (obrazekObrazek
Jednak na tym podobieństwa się nie kończą. Morfeusz jest istotą pozornie nieśmiertelną, jednak komiks opowiada właśnie historię jego śmierci.
Świat nad którym panuje to kraina snów. Kontrolowana jest wolą i decyzją, a nie prawami fizycznymi. To wola kreuje materię, a nie odwrotnie. Kojarzycie?
Nie wspomnę już oczywiście o tym, że świat i komiksy przepełnione są filozofią i drobnymi pstryczkami w nos odbiorcy poprzez przerabianie wielu klasycznych motywów.

Co o tym sądzicie?

Awatar użytkownika
Gorn
Współsłowiec
Współsłowiec
Posty:32
Rejestracja:sob mar 23, 2013 10:41 pm

czw lut 04, 2016 3:13 am  

W wykonaniu niektórych rysowników Sandman jest rzeczywiście bardzo podobno, w wykonaniu innych już zupełnie. Natomiast jeśli chodzi o ten szereg analogii, to nic tutaj nie jest na tyle uderzające by mówić o zrzynce, właściwym słowem jest inspiracja, a twórcy Tormenta inspirowali się wieloma rozmaitymi tekstami. Co do bohaterki tworzącej portale o imieniu Drzwi - czy setting Planescape nie jest czasem wcześniejszy? Trudno wtedy mówić, by Miasto Drzwi mogłoby być inspirowane Gaimanem :P

Awatar użytkownika
maeliev
Global Moderator
Posty:96
Rejestracja:pn paź 15, 2012 12:44 am

ndz lut 07, 2016 4:16 am  

Panie, Planescape jest dwa lata starszy od Neverwhere. A mówić że TNO jest zrzynką Sandmana, to jak mówić, że Sandman jest zrzynką Roberta Smitha, hehe

Swoją drogą, za takie pytanie "kojarzycie takiego pana jak Neil Gaiman" to pięćdziesiąt kijów na gołe pięty...

Awatar użytkownika
Seelenverkoper
Grzebiący Słowa
Grzebiący Słowa
Posty:9
Rejestracja:ndz kwie 28, 2013 11:09 pm

ndz lut 07, 2016 1:24 pm  

Planescape jest trzy lata młodszy drogi maelievie- na polskiej cioci wiki jest błąd a raczej niedopowiedzenie, bo ujęty jest na niej jedynie serial.

Za pytanie o Gaimana przepraszam, ale nie jest to wiedza popularna, a jak czasem wśród geeków wspominam o Sandmanie to w ich oczach widzę jedynie piękne niezrozumienie.

Jak zaznaczyłem na początku odrobinę przerysowałem to zagadnienie. To był jedynie pomysł na który wpadłem po raz ponowy przeglądając ulubione wydania komiksu. Oczywiście dla serii charakterystyczne są różne estetyki rysunku stąd podobieństwo postaci nie zawsze występuje. Jednak i Torment i komiks noszą cechy typowego postmodernizmu fantasy i mają wiele cech wspólnych( np. udręka głównego bohatera). Lubię myśleć, że bezimienny wędrował także po krainach Władcy Snów, a może to i kolejne wcielenie bohatera udręki.

Awatar użytkownika
maeliev
Global Moderator
Posty:96
Rejestracja:pn paź 15, 2012 12:44 am

ndz lut 07, 2016 3:35 pm  

Nie czytam informacji o zachodnich wydawnictwach po polsku, więc nie wiem, gdzie tam się błąd wkradł, daję sobie jednak obciąć jajo, że Planescape wyszedł w 1994. W zasadzie powstał, pod nazwą Manual of the Planes, jako rozszerzenie do pierwszej edycji Dungeon Master's Guide w 1987, w 1994 dopiero na żądanie graczy, został rozszerzony do tego stopnia, że można go było wydać jako osobny setting. W 1995 dopadłem ten podręcznik i rąbaliśmy z ziomkami nieporadne pierwsze sesje, więc jeżeli nie było to zbiorowa halucynacja moja, moich kolegów i kilkudziesięciu lub nawet kilkuset osób, które go ogladały i kserowały na różnych Polconach, Krakonach i innych konwentach, ktoś tu się grubo pomylił. I nie byłem to ja. Neverwhere wydrukowało pierwszy raz BBC Books w 1996, więc choćby na głowie stanąć, racji mieć nie możesz. No, chyba że mówisz o grze komputerowej i Sandmanie- ale w tym wypadku, tylko postac głównego bohatera mogłaby jakoś mieć się do Twojej teorii. Wiesz, koniec lat 80, blady, czarnowłosy i natapirowany goth- Robert Smith, panie, ja obstaję przy Robercie, hahahah

Pomysł, że Sandman jest jedną z inkarnacji TNO- ooo, tak do mnie gadaj, to mi się podoba!
We can excuse the fact that you slaughtered two yugoloths before you realized where you were, outsider, but you pronounced the name of our fair city \'Sijil\' not \'Sigil\', and there can be no excuse for that!
- her honor Rastina Tollin of the Guvners

Awatar użytkownika
Darnath
Administrator
Posty:492
Rejestracja:czw paź 04, 2012 3:26 pm
Lokalizacja:Sigil
Kontakt:

ndz lut 07, 2016 5:50 pm  

Nie czytam informacji o zachodnich wydawnictwach po polsku, więc nie wiem, gdzie tam się błąd wkradł, daję sobie jednak obciąć jajo, że Planescape wyszedł w 1994.
Maeliev się nie myli. "Cała prawda o Sferach" Davida "Zeba" Cooka została opublikowana w 1994 w Dragon Magazine
Tutaj tekst: http://grimuar.pl/planescape/prawda-o-sferach
Też prawda, że ten gotycki styl był raczej powszechny w tamtych czasach. Od razu przypomniał mi się Kruk, z tego samego roku.

Największą inspiracją dla Avellone'a i McComba były Kroniki Amberu Rogera Zelaznego. Czytał ktoś? Ja miałem swego czasu się za to zabrać, ale było mi do śmiechu, kiedy usłyszałem, że ich bohaterem jest Corwin ;)

Awatar użytkownika
Seelenverkoper
Grzebiący Słowa
Grzebiący Słowa
Posty:9
Rejestracja:ndz kwie 28, 2013 11:09 pm

ndz lut 07, 2016 9:49 pm  

Niesamowicie gówniana hard fantasy. Mówię to serio. Jak nie macie czasu przeczytać (krótkie) to mozna przesłuchać w formie darmowych i legalnych audiobooków. Przebrnąłem przez nie tylko z powodu tego, że też słyszałem o tej słynnej inspiracji. Najbardziej razi ubogi jezyk tych książek. Pomysły jak na "epokę" są bardzo dobre.

Nasi wschodni sąsiedzi zresztą zawsze rżną tą ksiażkową fantasy bardzo topornie i ciężko u nich trafić na dobrego autora. Żelazny nim nie jest.

Przepraszam panowie, ale chodziło mi stricte o grę komputerową, a nie o system jako taki, bo tu pełna zgoda. Wiecie, ja nie pamiętam za dobrze lat 90tych i nie wiem czy faceci na ulicy wyglądali niczym Bezimienny.

Awatar użytkownika
Darnath
Administrator
Posty:492
Rejestracja:czw paź 04, 2012 3:26 pm
Lokalizacja:Sigil
Kontakt:

ndz lut 07, 2016 10:13 pm  

Przebrnąłem przez nie tylko z powodu tego, że też słyszałem o tej słynnej inspiracji.
I tak z czystej ciekawości - rzeczywiście jest tam mnóstwo odniesień? Jakieś konkretne koncepcje bohaterów czy podobny do Tormenta zarys historii?
W 1995 dopadłem ten podręcznik i rąbaliśmy z ziomkami nieporadne pierwsze sesje
Jeszcze wrócę do tego mae - właściwie ciągle zapominam, że jesteś chyba jednym z największych weteranów Planescape'a wśród nas. Kiedy zaczynałeś sesje, duża część naszej społeczności uczyła się dopiero chodzić. Mógłbyś kiedyś podzielić się przygodami z pierwszych sesji, chętnie bym poczytał.

Jest w tym też coś smutnego. W pierwotnej wersji tekstu zamykającej wrażenia z bety T:ToN napisałem, iż żałuję przy tym, że już pewnie nigdy nie wrócimy do Wieloświata (przed tak depresyjnym zakończeniem powstrzymała mnie Ellen). Kurcze, my już faktycznie możemy nie zobaczyć cRPGa w Mieście Drzwi. Po 20 latach zostały nam wspomnienia, futurystyczny spadkobierca i gromada pasjonatów (wykonujących zresztą kapitalną robotę) ze Sferopedii.

Przykre, że Sfery nigdy nie dostały drugiej szansy.

Awatar użytkownika
Gorn
Współsłowiec
Współsłowiec
Posty:32
Rejestracja:sob mar 23, 2013 10:41 pm

ndz lut 07, 2016 11:08 pm  

To jest przykre tym bardziej, że to nie jest efekt tego, że "rynek zweryfikował", tylko tego, że licencja się kisi i pokrywa pleśnią, a można byłoby ten świat jeszcze wykorzystać. Pewnie gdyby powstał cRPG, a były rozmaite plany, to i popularność papierowej wersji by wzrosła. Też mi strasznie smutno, bo to chyba mój ulubiony setting.

Awatar użytkownika
Seelenverkoper
Grzebiący Słowa
Grzebiący Słowa
Posty:9
Rejestracja:ndz kwie 28, 2013 11:09 pm

śr lut 10, 2016 7:46 pm  

No właśnie niewiele tego.
Bohater cierpiący na amnezję ( ale ten Zelaznego przypomina sobie już w 1szej części większość, reszta to tylko zabiegi fabularne, bo się koncepcja zmieniła) i wyjątkowo trudny do zajebania.
Świat dzieli się na chaos i porządek a nie na dobro i zło. Do tego porządek pochodzi od chaosu.
Przechodzenie pomiędzy światami jest drogą, którą trzeba pokonać. Pozwalając i obserwując jej zmiany. Ewentualnie pójść na skróty przez atuty czyli "bramy" wyglądające jak karty tarota.
Sigil i Amber są światami centralnymi ale zbudowanymi odmiennie. Sigil musi być neutralne aby nie spaść, a Amber pozostaje światem idealnym wg Platona. Inne są tylko jego odbicie. Myślisz "zajebiście" ale jak sie czyta to ma sie wrażenie, że cały ten Amber składa się z otaczających lasów, pagórka i pałacu króla. Serio.

Awatar użytkownika
maeliev
Global Moderator
Posty:96
Rejestracja:pn paź 15, 2012 12:44 am

pn lut 15, 2016 7:46 pm  

Niesamowicie gówniana hard fantasy
No niestety, fakt. Jak zresztą kupa innych Światów Czarownic, Pamięci, Smutków, Cierni czy Kronik Szannary. Fajny pomysł, klapa po pierwszym tomie- dwóch. Cierpię niestety na to samo schorzenie w literaturze, co w komputerowych rolplejach- jak zaliczyłeś PST, nic już nie zrobi na tobie wrażenia. Jak zaczynałeś od Tolkiena, wszystko inne staje się ubogą namiastką, ech...
nie wiem czy faceci na ulicy wyglądali niczym Bezimienny
U nas to najwyżej jakcyś menele, ale na ulicach Amsteru, Berlina czy Oslo, uuu, panie, zwierzyniec jak w Sigil; to były dobre czasy dla freaków, tych w pozytywnym znaczeniu, punkowa, metalowa czy gotycka scena robiły wtedy mocne wrażenie, szczególnie jak byłeś małolatem z Polska. Dzisiejsze wypacykowane cweliszcza uciekałyby w popłochu, muhahahah
Przykre, że Sfery nigdy nie dostały drugiej szansy
Ja tam dalej czekam, aż licencja wygaśnie, a nawet jak nie wygaśnie czy ją ktoś wykupi, zamierzam swoje pierwsze nadwyżkowe 10 milionów baksów przeznaczyć na stworzenie wyczesanej giery w uniwersum Planescape. W szczegóły publicznie wchodzić nie będę, bo jak znam życie, za dwa lata zobaczyłbym swoje pomysły zrealizowane przez kogoś innego. Pozostaje mi już tylko te dolary zarobić, hahahah
Mógłbyś kiedyś podzielić się przygodami z pierwszych sesji, chętnie bym poczytał
To były sesje na żywo, z kartką papieru w łapie i garścią kości w drugiej, za komputery w tamtych czasach to nam robiły trzy automaty na krzyż w lokalnej spelunie z piwem i zapiekankami (o nazwie, I shit you not, Mniam-Mniam), na których od biedy raz na kilka miesięcy zmieniali grę, hahaha. Pewnie jakbym przekopał piwnicę, znalazłbym jakieś zeszyty z sesji, zasmarowane planami sytuacyjnymi czy szybkimi szkicami podobizn potworów, coby gracze wiedzieli w co walić wyimaginowanym mieczem, ale tak to nie bardzo byłoby co poczytać. Rpg raczkowało wtedy, Szyndler pisał swoje śmieszne Kryształy Czasu (żeby nie powiedzieć rypał na żywca z D&D), a my marzyliśmy, że kiedyś ktos wyda GURPSa czy Shadowrunnera po naszemu... Jak wyglądały elfy czy krasnoludy wiedzieliśmy z Tolkiena, ale resztę trzeba było sobie samemu wymyślić, albo bazować na obrazkach z kart do Magii i Miecza. Zresztą z perspektywy czasu, jak tak sobie pomyślę, to musiała być niezła komedia- nikt nie zwracał uwagi na takie detale jak 6 tysięcy sztuk złota w rukzaku, spoczywających koło halabardy, uprzęży na smoka, głowy tegoż i dwóch 'zapasowych' płytówek. Ale wyobraźnia działała i ubaw był po pachy. Łezka się w oku kręci:)
Maeliev się nie myli
Oczywiście, że się nie myli:P
We can excuse the fact that you slaughtered two yugoloths before you realized where you were, outsider, but you pronounced the name of our fair city \'Sijil\' not \'Sigil\', and there can be no excuse for that!
- her honor Rastina Tollin of the Guvners

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości