Taktyki, strategie i inne takie
: wt mar 31, 2015 7:53 pm
Temacik do dzielenia się sposobami walki (bądź skutecznego skradania się, jeśli ktoś uskutecznia), ciekawostkami, jakimiś kombosami itd.
Ja, po 17-18h wg sejva, mogę powiedzieć tak (w oparciu o wersję przed oczekiwanym patchem, grając na normalu, zgodnie z narzuconym systemem wypoczynku):
1. Inwestowanie w strzelających z drugiej linii naprawdę się opłaca. Jako, że możemy dać każdy sprzęt każdemu to trzeba wybrać najlepszy względem celności (by trafiać, mało odkrywcze, prawda? :P). U mnie skutkuje 3 blokująca w pierwszej linii i 3 łuczników/magików za plecami.
Patrząc po liście zgonów to właśnie ci na tyłach mają najwięcej śmiertelnych trafień.
2. Co do magii, to jak wiadomo, można się wypstrykać z niej na początku mapy (mówię np. o Ścieżkach) i potem marnować czas na bieganie i szukanie zestawów obozowych. Dlatego czarujący powinni robić za strzelców (punkt #1) i być wykorzystywani przy naprawdę wielkiej potrzebie. Można też puścić wodze fantazji jeśli np. mamy 4 zestawy (normal) i znajdziemy piąty - wtedy jedziemy na maksa, śpimy i nadal jesteśmy na "czwórce".
3. Umiejętnie użyte czary maga i kapłana są naprawdę potężne. Znowu, nie jest to odkrywcze, ale mam takie wrażenie, że co prawda nie dojechałem jeszcze nawet do 4 poziomu dostępności, ale każdy czar może tu zmienić obraz bitwy, czego w BG raczej tak się nie czuło. Stąd magowie/kapłani przeciwnika to cel pierwszy i nadrzędny.
4. Ostatni punkt o magii to klasy bez limitu, czyli enigmatyk i pieśniarz - tu naprawdę trzeba korzystać ile dała fabryka - Mentalne Okowy w pierwszym przypadku, ze zwiększonym Skupieniem, da się rzucić 2-3 a nawet 4 razy. Więc zarówno spora grupa może zostać unieruchomiona, ale też możemy powstrzymywać ciągle jakąś jedną wielką bestię.
Do tego obydwie moce enigmatyka dotyczące przejmowania kontroli, Zdradzieckie Podszepty i Władca Marionetek - nie ma nic piękniejszego jak walka z 3 ogrami i jeden nagle atakuje swoich od tyłu.
Co prawda grając przy włączonym AI czasami mi się zdarza atakować kogoś z łuku, rzucić zaklęcie i zapomnieć przestawić się na inny cel - wtedy kontrola jest zmarnowana i zielone kółeczko zamienia się powrotnie na czerwone
Pieśniarz... bez względu na to co śpiewa i co potem wybierzecie - nie wolno marnować jego strof - każda rzecz jest fantastyczna.
Powiem odważnie, że po ogarnięciu gry, można zaryzykować granie tylko enigmatykami i pieśniarzami, bez limitów maga/kapłana/druida.
5. Chociaż Obsidian twierdził, że przeciwnicy mają instynkt stadny (co jest prawdą, bo uwielbiają atakować kupą) to jednak przy odpowiedniej ilości miejsca da się wyciągnąć pojedyncze jednostki albo 2-3 z gromady. Fajnie robi się to pieśniarzem, który na starcie zaczyna nucić Błogosławionego Wengridha, przez co dostaje przyspieszenie i nie da się złapać i związać walką (co np. przy łuczniku trafia się gdy kapłani wrogami sami narzucą speeda na grupę).
Potem już wystarczy kontrolować nasze plecy, względnie "podciągać" przeciwnika, który zrezygnuje (ale wtedy trzeba uważać, bo ktoś może dochodzić zza jego pleców).
W ten sposób, może trochę dłuższy, można spokojnie czyścić mapy bez strat i bez zużywania magii. Tak m.in. wykonałem 2 zlecenia łowcy nagród, które były wyjątkowo ponad moje możliwości w tamtym momencie.
A na koniec najlepszy dowód, czyli drak z 5 levelu Ścieżek - próbowałem 5 razy zrobić to "na chaos", razem z grupą tych... koboldów :P Nie dało się.
Ale sposobem
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=YwNcEUyJnvA[/youtube]
Za pierwszym razem udało się wyciągnąć tylko jego paczkę, tyle że wtedy walka nie ustała i nie było regeneracji, a że straciłem jednego wojownika i wykorzystałem skille na walkę to nie było zadowalające.
Tyle ode mnie na tą chwilę.
Ja, po 17-18h wg sejva, mogę powiedzieć tak (w oparciu o wersję przed oczekiwanym patchem, grając na normalu, zgodnie z narzuconym systemem wypoczynku):
1. Inwestowanie w strzelających z drugiej linii naprawdę się opłaca. Jako, że możemy dać każdy sprzęt każdemu to trzeba wybrać najlepszy względem celności (by trafiać, mało odkrywcze, prawda? :P). U mnie skutkuje 3 blokująca w pierwszej linii i 3 łuczników/magików za plecami.
Patrząc po liście zgonów to właśnie ci na tyłach mają najwięcej śmiertelnych trafień.
2. Co do magii, to jak wiadomo, można się wypstrykać z niej na początku mapy (mówię np. o Ścieżkach) i potem marnować czas na bieganie i szukanie zestawów obozowych. Dlatego czarujący powinni robić za strzelców (punkt #1) i być wykorzystywani przy naprawdę wielkiej potrzebie. Można też puścić wodze fantazji jeśli np. mamy 4 zestawy (normal) i znajdziemy piąty - wtedy jedziemy na maksa, śpimy i nadal jesteśmy na "czwórce".
3. Umiejętnie użyte czary maga i kapłana są naprawdę potężne. Znowu, nie jest to odkrywcze, ale mam takie wrażenie, że co prawda nie dojechałem jeszcze nawet do 4 poziomu dostępności, ale każdy czar może tu zmienić obraz bitwy, czego w BG raczej tak się nie czuło. Stąd magowie/kapłani przeciwnika to cel pierwszy i nadrzędny.
4. Ostatni punkt o magii to klasy bez limitu, czyli enigmatyk i pieśniarz - tu naprawdę trzeba korzystać ile dała fabryka - Mentalne Okowy w pierwszym przypadku, ze zwiększonym Skupieniem, da się rzucić 2-3 a nawet 4 razy. Więc zarówno spora grupa może zostać unieruchomiona, ale też możemy powstrzymywać ciągle jakąś jedną wielką bestię.
Do tego obydwie moce enigmatyka dotyczące przejmowania kontroli, Zdradzieckie Podszepty i Władca Marionetek - nie ma nic piękniejszego jak walka z 3 ogrami i jeden nagle atakuje swoich od tyłu.
Co prawda grając przy włączonym AI czasami mi się zdarza atakować kogoś z łuku, rzucić zaklęcie i zapomnieć przestawić się na inny cel - wtedy kontrola jest zmarnowana i zielone kółeczko zamienia się powrotnie na czerwone
Pieśniarz... bez względu na to co śpiewa i co potem wybierzecie - nie wolno marnować jego strof - każda rzecz jest fantastyczna.
Powiem odważnie, że po ogarnięciu gry, można zaryzykować granie tylko enigmatykami i pieśniarzami, bez limitów maga/kapłana/druida.
5. Chociaż Obsidian twierdził, że przeciwnicy mają instynkt stadny (co jest prawdą, bo uwielbiają atakować kupą) to jednak przy odpowiedniej ilości miejsca da się wyciągnąć pojedyncze jednostki albo 2-3 z gromady. Fajnie robi się to pieśniarzem, który na starcie zaczyna nucić Błogosławionego Wengridha, przez co dostaje przyspieszenie i nie da się złapać i związać walką (co np. przy łuczniku trafia się gdy kapłani wrogami sami narzucą speeda na grupę).
Potem już wystarczy kontrolować nasze plecy, względnie "podciągać" przeciwnika, który zrezygnuje (ale wtedy trzeba uważać, bo ktoś może dochodzić zza jego pleców).
W ten sposób, może trochę dłuższy, można spokojnie czyścić mapy bez strat i bez zużywania magii. Tak m.in. wykonałem 2 zlecenia łowcy nagród, które były wyjątkowo ponad moje możliwości w tamtym momencie.
A na koniec najlepszy dowód, czyli drak z 5 levelu Ścieżek - próbowałem 5 razy zrobić to "na chaos", razem z grupą tych... koboldów :P Nie dało się.
Ale sposobem
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=YwNcEUyJnvA[/youtube]
Za pierwszym razem udało się wyciągnąć tylko jego paczkę, tyle że wtedy walka nie ustała i nie było regeneracji, a że straciłem jednego wojownika i wykorzystałem skille na walkę to nie było zadowalające.
Tyle ode mnie na tą chwilę.
