Moją pierwszą bohaterką została Eru Shadarkhav, boska śmierci , enigmatyczka pochodząca z Wędrującej Bieli (czyli 'normalnie' byłaby bladą elfką) - może nie wnikajmy, jakim cudem takiej kombinacji udaje się w ogóle normalnie funkcjonować w świecie gry. Cóż, pewnego szczątkowego realizmu nadaje postaci oskarżenie o herezję, przez które musiała opuścić dom. Z tych dostępnych biografii wybrałam Mistyka ('od czasu do czasu dręczą mnie mroczne wizje, ale poza tym wszystko okej'). Z perspektywy mechaniki inwestuję głównie w Wiedzę (i minimalnie w Atletykę). Żeby było jeszcze bardziej absurdalnie ciekawiej, wyposażyłam ją w broń palną i na razie tak zostało. :p Ogólnie jednak staram się ją odgrywać jako istotę dość zdystansowaną, skłonną raczej do negocjacji niż do walki. W sumie w prawie każdej grze - niezależnie od tego, jaką klasę wybiorę - i tak zwykle przyłapuję się na tym, że rozwiązuję wszystkie konflikty dyplomatycznie, więc whatever. ;)
Ale zapewne w końcu błogosławieństwo/klątwa Eru da o sobie znać.
Na kolejne przejście PoE planuję dziką orlankę, nieco narwaną pieśniarkę, w większym stopniu zaangażowaną w bardziej 'przyziemne' sprawy. Zawsze chciałam zagrać bardem, ale przeważnie w cRPGach albo jest to niemożliwe, albo wydaje się niezbyt opłacalne.



