Szkoda Śmiertelności - Sesja Archiwalna

Podręcznikowo - literacki świat Planescape: książki, akcesoria, świat zewnętrzny, konstrukcja sfer.

Moderatorzy:Moderator, Global Moderator

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:09 am  

- Zu -

Wielorękie popatrzyło na Naamę ze swoją domyślną, nie wyrażającą uczuć miną. Najwyraźniej zadane przez tanar'ri pytanie musiało być dla modrona dość skomplikowane, bo zgrzytał i przymykał na przemian oczy oraz zajęło mu odrobinę dłuższy niż zwykle moment, nim w końcu odparł:

+++Zadane Pytanie: Czy Obiekt "Wielorękie" Chce Wykonywać Czynność "Podróż" Z Obiektami Typu "Otaczające Mnie Osoby"? Przetwarzanie w toku... Odpowiedź: Obiekt "Wielorękie"...

W tym momencie modron urwał na moment; najwyraźniej chciał tutaj powiedzieć coś, co sprawiało mu pewną trudność lub czego jeszcze nie do końca rozumiał.

...Doceni Możliwość Powiększenia Atrybutu "Wiedza O Wieloświecie" Oraz Zdobycia Większej Ilości...

Modron urwał raz jeszcze, a przerwa zajęła mu tym razem jeszcze dłużej niż poprzednio. W końcu zebrał się w sobie i przeliterował, twardo wymawiając każdą literę:

...P-R-Z-Y-J-A-C-I-Ó-Ł.+++

Chociaż twarz ani postura Wielorękiego nie zmieniła się podczas tej wypowiedzi ani razu, to jednak każda osoba o przynajmniej krztynie wyobraźni mogła stwierdzić, że modron poczuł pewną ulgę, dokończywszy swe zdanie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:09 am  

- Lewy -

-Piepszony Ebb...Nigdy go nie ma jak jest potrzebny...

Gdy drzwi otworzyły się z hukiem lekko skulił sie, następnie prawą rękę schował pod płaszcz i oparł na rękojeści sztyletu. Rozejrzał się i bacznie zaczoł przyglądać nowym istotom wchodzącym do karczmy.

Następnie skierował się do stolika gdzie siedzieli jego towarzysze. Widząc całe zdarzenie oraz obrócony miecz Githzerai cichym, ledwo dosłyszalnym tonem rzekł:
-I po co...nie lepiej wyjść cicho z karczmy? Straty nam nie potrzebne bo może mi sie kiedyś przydacie jeszcze. A póki nie są agresywni należy ignorować istoty o niższej inteligencji... - ledwie słyszalnym szeptem - i taki której brak takowej- spogląda na mordona.
-Spokojnie wychodzimy s karczmy, najlepiej pojedynczo. Przed karczmą spotkamy się gdzieś, dojdziemy do wniosku co wiemy i co dalej robimy. Bez nerwów i niepotrzebnej walki. A tego młodego trepa zignorujcie. Oni i ich przekonania. Chce niech mu głowę oberżną. Nas niech w to nie miesza...-po chwili namysły- bo oni nigdy nie płacą...
Po czym wstał, wyprostował się, schował obie ręce pod płaszcz po czym udał się w kierunku przeciwległej ściany od siedzącej trójki. Przechodząc przez karczmę zauważył Tauriego i gestem ręki pokazał mu aby wyszedł z karczmy. Sam skierował się ku wyjściu mając nadzieję że nikt nie zacznie go śledzić, cały czas jednak trzymając rękę na rękojeści sztyletu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:09 am  

- Zu -

Wielorękie obdarzyło Lentora przeciągłym spojrzeniem. Potem zaś spojrzało na resztę. Raz jeszcze odezwały się wspomnienia modrona, podsuwające mu pod nos schematy zachowań:

+++Sugestia: Wykonajmy Czynność "Zostawić Na Pastwę Pani" Na Obiekcie "Białolice Diabelstwo".+++
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:09 am  

- Manta -

O, Tui. I... Lentor? Już myślalam, ze poszedl z misją na wlasną rękę podkreśla ironicznie i zostawiając Trevano oraz Wielorękie z githem podchodzi do mężczyzn.
Co, zamierzacie stworzyć spólkę? puszcza oko do Tui'ego
To... mamy jakieś plany czy zamierzamy podobnie jak te 3 zacapiale trepy siedzieć tu i czekać na "kurtyzanę"? podkreśla ostatnie slowo z wyraźną irytacją w glosie, bowiem ile można szukać jednej kobiety.
Odwraca się w stronę towarzystwa "stolikowego" i kiwa ręką chcąc zwrócić ich uwagę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:10 am  

- Lewy -

Bierze głęboki oddech po czym otwiera oczy i wypuszcza powietrze z płuc.
- Nie mam na razie wiele koncepcji gdzie, co i jak robić. Miałem nadzieje że Ebb coś będzie wiedział. Na pewno to tutaj było? Nie mam zamiaru siedzieć i czekać jak tamte trepy. Z drugiej strony może nie byliśmy pierwsi tutaj i ktoś już się pozbył białowłosej aby nikt inny nie mógł się niczego dowiedzieć. Radzę najpierw przejść się dookoła, porozglądać, popytać tutejszych. Jak nie, można udać się jeszcze do grzebiącego imiona i spytać czy ta dziwka nadal żyje.

Rozgląda się po karczmie zatrzymując wzrok na pozostałych towarzyszach.
- A tamten co? Zostaje? Tylko nie mówcie że ten mechanus idzie z nami. Jeśli tak to ma się do mnie nie odzywać. Niech nie karci mej osobowości swoim podłym istnieniem jeśli w ogóle można tak to nazwać...
Po czym narzuca kaptur jeszcze bardziej na twarz, odwraca się na pięcie i wychodzi przed karczmę.

Staje przed nią i jeszcze raz rozgląda się w poszukiwaniu białowłosej. Bardziej jednak wypatrując kłopotów niż licząc na spotkanie owej ladacznicy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:10 am  

- Zu -

Wielorękie popatrzyło na Naamę rozmawiającą z Lentorem i Tui. Następnie zaś skierowało swój wzrok ku Trevanowi, zgrzytając cicho. Tym razem odezwały się w nim przyzwyczajenia czysto modronowe:

+++Pytanie: Jak Brzmią Wytyczne?+++
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:10 am  

- Bartold -

W milczeniu obserwuje wydarzenia wokół: rozmowę Naamy z Wielorękiem; nagłe pojawienie się Lentora, połączone z kłótnią z nodromem; zamieszanie spowodowane przez trzech trepów z Ula - oraz plamę czerni delikatnie czerniejszą niż cień pod ścianą. W międzyczasie służka zdążyła donieść mu wino, więc sprawdza bukiet i pije - nie takie złe. Kątem ucha rejestruje konspiracyjną rozmowę Naamy z "istotą bez duszy".
Lentor nagle wwychodzi, Naama kiwa na niego i nodroma. Dopija wino i wstaje do nich.
-No to chyba znikamy stąd, witamy w drużynie... Lekko się uśmiecha. Strzela cicho lewym barkiem, co skutkuje zahaczeniem skrzydłem o twarz Wielorękiego. -Przepraszam... rzuca, podchodzi do Naamy.
-Mamy jakiś konstruktywny pomysł? Tui to idzie z nami czy tak się czai?
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:11 am  

- Darnath -

Githzerai wyraźnie zawiedziony Waszą postawą podniósł się z krzesła i schował miecz do pochwy. Ruszył parę kroków naprzód w kierunku agresywnej grupy, zatrzymując się na chwile i szepcząc coś do siebie. Następnie chwycił za rękojeść broni, skulił głowę i oddał się medytacji wyraźnie na coś czekając. Naama doskonale zdając sobie sprawę z potencjału magii, wyczuła w githcie koncentrującą się furię wyładowań. Podobne odczucie odniósł modron, któremu skupienie szaroskórego mieszkańca Limbo przypominało skomplikowane wyładowania energii w warsztatach Mechanusa.

Chociaż początkowo trójca popaprańców nie zwracała na niego uwagi, jego obecność zirytowała baatezu i zaalarmowała pozostałą dwójkę. Łysy oprych nie wstając z krzesła złapał za topór i rzucił w kierunku githa ostrzeżenie…
- Nadęty skurlu, jak zaraz stąd nie pryśniesz, wsadzę *ci* ten topór w dupę.
Gith zdawał się ignorować te słowa, co wyraźnie zezłościło i podkopało autorytet szefa grupy. Miejscowi bywalcy gospody byli wyraźnie zaskoczeni postawą tego, jak wydawało się młodego githzerai. Stał właśnie sam przed trzema niebezpiecznymi trepami. Odziany w skromną brązową tunikę, z tępym, zardzewiałym mieczem i o nikłej muskulaturze był jak szczur stający naprzeciw trzem gigantom. Chociaż niebezpieczeństwo, tortury, a w najlepszym przypadku szybka śmierć była o włos od niego, ciągle stał w bezruchu. Skulony, trzymający w dłoni rękojeść broni, milczący i medytujący.

Obserwowaliście to zdarzenie z różnych perspektyw. Jedni u progu gospody, inni jeszcze przy swoim stoliku, a jeszcze inni kierujący się w stronę drzwi. Wasze rozproszenie po gospodzie pozwoliło jednak w pewnym stopniu *otoczyć* całe to zdarzenie. W rzeczywistości nawet, zajęliście najlepsze miejsca na tym widowisku. Mogliście być również pewni, że nikt nie zasłoni Wam widoku bryzgającej krwi. Brakowało tylko przekąsek.


Najwyraźniej niewielka krucjata samotnego githzerai właśnie się rozpoczęła. Trójka trepów wstała ze swoich miejsc. Samotny bohater uniósł głowę i otworzył puste, białe oczy. Zwrócił się w stronę wrogów i przemówił silnym i chłodnym głosem.
Modron jakby zaznajomiony wcześniej z tymi słowami, automatycznie przeanalizował własne archiwa wiedzy. Przekładając słowo po słowie udało mu się dojść do wniosku, że githzerai wygłasza właśnie fragment jednego z powszechnie znanych kręgów Zerthimona.
- *Ich* krew była jak woda, a *ich* umysły kształtowane były przez *ich* myśli…

Łysy oprych właśnie wchodził w stadium furii. Jego twarz całkiem zaczerwieniała ze złości. Nie wierząc, że śmieszny, zwykły trep jest w stanie ciągle go ignorować wydał z siebie ryk gniewu. Stojące obok niego diabelstwo postanowiło popisać się finezją i rzuciło swoim podręcznym ostrzem prosto w przeciwnika. Zanim ostrze dotknęło osamotnionego wojownika, gospodę przeszyły silne demony żaru, mocno podnosząc temperaturę w przybytku, po czym sam Gith wykrzesał z siebie silną eksplozję energii skierowaną ku trzem oprychom. W konsekwencji sztylet, który niemal nie wbił się w serce bohatera, powrócił do swego właściciela, wtapiając się w gałkę oczną diabelstwa. Wyglądało na to, że pierwszy pomiot wbił się w podłoże gospody i zmarł parszywą, idiotyczną śmiercią.

Wybuch Githa wstrząsnął również łysym przywódcą przybijając go do ściany gospody. Baatezu pozostało jednak niewzruszone i rozbawione sztuczkami. Ruch należał teraz do tej niebezpiecznej dwójki, która nie wyglądała na przejętą po śmierci towarzysza. Chociaż szef bandy wyglądał na zranionego, zdołał podnieść topór i szykował się do szarży na osłabionego, osamotnionego bohatera.

Niemal w tym samym czasie do Naamy skierowała się stojąca w pobliżu kobieta, po czym zdjęła kaptur odsłaniając piękne, śnieżne włosy, delikatne rysy i zatroskane czarne oczy. Wskazując na githzerai błagalnie przemówiła.
- Wiem, że masz tutaj przyjaciół potrafiących utrzymać broń. Proszę, ocalcie go.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:11 am  

- Manta -

Patrząc na kobietę, bije się z wlasnymi myślami. Nadstawiać karku dla cudzej sprawy?
Widząc jednak wzrok kobiety emocje wzięly górę nad tanar'ri.
Nie czekając na resztę, lewą rękę polozyla na sercu, prawą delikatnie wyciągnęla przed siebie i zamknąwszy oczy wyszeptala parę krótkich, niezrozumialych dla towarzyszy slów.
Próbując się skupić na jednym celu: baatezu. Wykonala jeszcze kilka nerwowych ruchów palcami prawej dloni i pozostalo jej mieć nadzieję, że w tym momencie nic nie rozproszy jej skupienia..
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:11 am  

- Lewy -

Obserwuje całe zajście z progu karczmy. Rękę trzyma w pogotowiu jednak nie wyciąga sztyletu. Cały czas obserwuje jednak nie tyle samo zajście co całą karczmę. Spogląda czy ktoś czasem nie stara się rzucić zaklęcia, czy ktoś nie szarżuje na niego z głębi sali. Gdy dostrzega białowłosą kobietę zaczepiającą Naamę wychodzi przed karczmę i opiera się plecami do ściany zaraz przy wyjściu w taki sposób aby na wyciągnięcie ręki mógł dorwać każdego kto będzie wybiegał z karczmy. W prawą rękę łapie sztylet i chwyta ostrzem w dół...szybki i celne cięcie nie będzie sprawiało mu problemu. Lewą rękę lekko zgiętą trzyma przez sobą by w przeciągu ułamka sekundy złapać osobę wybiegającą z karczmy i miarę fizycznych możliwości przyciągnąć do siebie na taką odległość aby móc manewrować sztyletem.
Pochyla lekko głowę jednak cały czas patrząc na drzwi. Skupia uwagę tylko na drzwiach które mogę się otworzyć w każdej chwili oraz nasłuchuje. Stara się usłyszeć co się dzieje w karczmie a zwłaszcza czy ktoś nie kieruje się w stronę drzwi. Całe otoczenie Ulu za nim nie interesuje go. Teraz liczą się tylko drzwi i białowłosa która zacznie uciekać jak przebieg sytuacji zacznie zagrażać jej życiu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:12 am  

- Bartold -

Zamiera, gdy Gith podchodzi do grupy; odżywa, gdy diabelstwo pada z jazgotem na glebę; do Naamy podchodzi kobieta o jasnych... białych... jasnych włosach... czy ona nie jest jakaś znajoma?
Dobywa rapiera, gdy Naama wyciąga przed siebie rękę. Stara się zajść od boku łysego, wciąż jednak śledzi Baatezu. (Trzeba coś wymyślić, tak nie mamy szans...) Kątem oka lustruje izbę: stoliki, krzesła... znowu rzucić stołem i uciekać, tym razem z Githem?
(Białych! Białe włosy! To ona! Gdzie Lentor, gdzie Tui?!)
-Wielorękie! - krzyknął, mając nadzieję iż nodrom postara się skrócić procedury analityczne do minimum.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:12 am  

- Zu -

Wielorękie popatrzyło na całe zamieszanie, a jego źrenice i tęczówki, dotychczas nie przewyższające objętością palca dorosłego człowieka, poszerzyły się trzykrotnie, kiedy przez analityczny umysł modrona śmigały tysiące obliczeń naraz.

Czynność "Walka". Tak. Pewność Co Do Powyższego: 100%. Czynność "Walka" Wykonywana Przez Dwa Obiekty Typu "Nieprzyjemny Przybysz" I Przez Jeden Obiekt "Wzmagany Wyładowaniami Elektrycznymi Githzerai". Prawdopodobieństwo Porażki Obiektu "Wzmagany Wyładowaniami Elektrycznymi Githzerai", Jeśli Nie Użyje On Niewiadomej "Magia": 96,7%.
Pytanie: Czy Obiekt "Wielorękie" Powinien Wykonać Czynność "Wmieszać Się W To"?

Chociaż wiele różnych wytycznych nakazywało modronowi zostać na miejscu i obserwować wszystko w milczeniu, to jednak pewne niewielkie, lecz bardzo ważne wspomnienie wypłynęło tedy Wielorękiemu na myśl.
Pamiętało bowiem, że widziało kiedyś - z dużej odległości i zajmując się kompletnie czym innym, ale jednak - jak pewien paladyn, dotychczas rozmawiający z kimś, rzucił się wnet do walki, kiedy zobaczył, że dwójka wyrośniętych bandytów próbuje zaatakować słabo wyposażonego maga.
Wielorękie rozważyło ten pomysł. Skonsolidowało go z obecną sytuacją. I uznało, że zgadza się ona z nią w 89,7%.
Uniosło więc swe czworo rąk, na boki wyciągając dłonie trzymające ostrza, a w górę dłonie dzierżące topór oraz buzdygan. Taka była taktyka modrona - wpierw dokonywać pchnięcia ostrzami, a potem dobijać lub chociaż ogłuszać wroga obuchami. Ustawiwszy się w pozycji bojowej, Wielorękie pognało przed siebie, na celu mając przywódcę bandy. Biegnąc modron rozważał, czy w pierwszej kolejności nie należy wykonać ciosu mającego na celu obniżenie mobilności (bądź integralności z ciałem) u rąk przeciwnika...Wzmagany Wyładowaniami Elektrycznymi Githzerai
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:12 am  

- Tauri -

Widząc gest wychodzącego z karczmy Lrntora, Tui kiwa porozumiewawczo głową, aczkolwiek podnosi lekko rękę dając do zrozumienia towarzyszowi że jeszcze chwile zostanie obserwując wydarzenia. Następnie spogląda na mówiącą do niego Naamę, w pierwszej chwili chcąc od razu zaprzeczyć jej słowom. Dopiero kiedy widzi "puszczane" do niego oko uświadamia sobie żart, tym samym uśmiechając się lekko, ale przyjemnie.

Następne kilka wydarzeń które dzieją się przed oczyma Tui'ego, sprawiają że zapomina o wychodzącym Lentorze i figlarnej Namie.

Całe życie w stresie w ciągłym niebezpieczeństwie, zaowocowało doświadczeniem, dzięki któremu widział co robić.
szybki potok myśli -Nama - zaklęcie - nie przeszkadzać; Lentor - za drzwiami - to dobrze zawsze jakiś odwód; co to za kostka ?? - uważać !; Trevano - gotowy do walki, gada z kostką ?' Mojo - brak

Szybkim ruchem, który jest dobrze wyćwiczony, bohater dobywa sztyletu, ruszając wręcz biegiem przed siebie. Po drodze stara się wyminąć czarującą Naamę, nie zakłócając jej skupienia. Wymija również kostkę, która okazała gotowość do walki, oraz zbierającego się do niej Trevano. Zbliżając się do dwójki oprychów z niesfornego trio, Tui próbuje skręcając wręcz na pięcie oflankować Baatezu, kierując ostrze sztyletu ku gardłu potwora.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:13 am  

- Bartold -

Wielorękie rusza na przywódcę bandy, Tui na Baatezu. (Co teraz? Na łysego!) Z rapierem w postawie bojowej, wyuczonej przez niemal dekadę ćwiczeń na dworze w zapyziałym państwie w Pierwszej Materialnej, Trevano rusza naokoło łysego. Mimo potężnego pancerza trep jest do pokonania - o, tu szczelina na biodrze, tu nieosłonięte pachwiny; szczególnie zaś kusząca wydaje się głowa bez hełmu. Próbuje zajść go od tyłu, by mieć czystą pozycję do ataku.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

czw lis 08, 2012 12:13 am  

- Manta -

Otwiera prawe oko - Tui idzie w kierunku baatezu. Jednak warto najpierw oslabić przywódcę. Wtedy reszta najprawdopodobniej straci na chwilę orientację. Szybko kieruje prawą rękę w stronę gdzie zmierza Wielorękie, spod jej palcy wydobywa się delikatne iskrzenie, migocze blękitnym światlem. Powiew chlodu, cisza. Gaśnie na chwilę, po czym wytrzeliwuje odlamkiem lodowego sztyletu w stronę wskazaną przez jej dloń.
Teraz pozostaje prosić Moce aby pierwszy z odlamków trafil do celu.
Obrazek

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości