Szkoda Śmiertelności - Sesja Archiwalna

Podręcznikowo - literacki świat Planescape: książki, akcesoria, świat zewnętrzny, konstrukcja sfer.

Moderatorzy:Moderator, Global Moderator

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:40 pm  

- Manta -

Przeskakuje wzrokiem po towarzyszach, jakby pytająco spogląda na Moja i Lentora.
Zdaje sobie sprawę z tego, że została w towarzystwie dwóch szaleńców.
Nerwowo spogląda na sylwetki oddalających się mężczyzn, przez chwilę zatrzymuje wzrok na tyłku Trevano.
"Jeśli oni idą, to ja też" myśli i już po chwili szybkim zrywem wstaje z krzesła i próbuje przecisnąć się przez tłum rozwrzeszczanych, skudlonych wypierdków tego świata.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:40 pm  

- Lewy -

Siedzi jeszcze przez chwilę w tej samej pozycji. Po chwili gdy Naama zamyka za sobą drzwi a Mojo zajęty jest czymś innym, wstaje po czym z szyderczym uśmiechem szepce "pfff...frajerzy...niewielkim nakładem można się ładnie wzbogacić". Po czym sam kieruje się w stronę drzwi. przechodząc rozgląda się po mieszkańcach..."czy naprawdę nie ma już w mieście takiej rasy której honor nie pozwoliłby wziąć tego zadania..?

Wychodzi na zewnątrz i rozgląda się za swoją nowo poznaną grupą "taaa...wystarczy iść za nimi i nie narażać się na kłopoty...
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:40 pm  

- Bartold -

Po opuszczeniu przybytku opiera się o ścianę; gdy jego wzrok przystosowuje się do ciemności rozgląda się - wszak Ul nocą nie należy do zbyt bezpiecznych miejsc, a on i tak widzi w mroku ledwie na dwadzieścia metrów - i zaciąga lekko fajkę. Następnie wyciąga swój dziennik, szybko notuje swoje refleksje na temat Lentora i Naamy, po czym dodaje kilka informacji na temat zadania. Chowa dziennik, rozgląda się raz jeszcze; przejmuje od Tui'ego dziennik i czyta na głos szczegóły misji.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:41 pm  

- Manta -

Wychodzi z gospody trzaskając za sobą porządnie drzwiami.
Czuje, jak jej pluca chwilowo odżywiąją się świeższym niż w tawernie powietrzem, pozbawionym smrodu Baatezu, opętańczego wzroku drobnych, sigilisjkich zlodziejaszków... Trwa to tylko ulamek sekundy, po czym dociera do niej jeszcze większy odór - odór ulicznej rozpusty, widok poczciwych ludzi, których los zeslal akurat w ten paskudny kraniec wieloświata.
Przygląda się towarzyszom po czym z uwagą przysluchuje się slowom Trevano, analizując każde slowo, próbując zapamiętać jak najwięcej szczególów dotyczących zadania...
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:41 pm  

- Darnath -

Grupa oddaliła się od gospody wychodząc frontowymi drzwiami. Chociaż nie musieliście już gapić się na brudne obdartusy i bandę skretyniałych popaprańców, to wciąż pozostało wrażenie, że czegoś lub kogoś z Wami nie ma. I tak było. Mojo został.

Wnętrze gospody powoli przemieniało się w arenę walk. Wzajemne przepychanki zamieniły się w zbrojne przygotowanie do wojny. Obozy, bo tak właściwie można nazwać usilnie dobrane do siebie grupy, rozstawiły wokół siebie stoły, wywracając je na pion i tworząc tym samym coś na rodzaj taniej palisady. Średniej wielkości przestrzeń pomieszczenia nie zapewniała zbyt dobrych warunków do otwartej bitwy i chociaż sztuczne drewniane ogrodzenia pozwalały na uniknięcie pierwszych cięć to i tak były raczej nędzną imitacją tarczy.

Mojo wciąż siedział przy stoliku, całkiem pozostawiony samemu sobie. W dodatku przyglądając się jednemu z biesich pomiotów, zwrócił na siebie uwagę paru podobnym paskudztwom.
Bies notując spojrzenie, rozwarł wargi formując uśmiech od ucha do ucha. Z jego paszczy wyciekały odłamki nieskończonego dania, a oddech dało się wyczuć na dobrych parenaście stóp. Niższa forma abiszaja, bo na to wyglądało to zlepione samo w sobie mięso z paskudnym ryjem i ohydnym ciałem, wydało z siebie jeszcze lekki uśmieszek, po czym gestykulując po sobie podobnych znajomych, kiwnęło czerepem i ruszyło w stronę Mojo.

Reszta grupy spokojnie przedostała się na zewnątrz. Do Waszych warg dotarło chłodne powietrze, niewiele lepsze od tego w gospodzie. Zebraliście się wokół Trevano, który kontynuował czytanie dziennika. Trzecia strona zawierała kolejne nazwy i miejsca. Omijając kolejne imiona „Tlaloc, Shini, Dura…” i miejsca „plac szmaciarzy, aleja gburów, kąty uciętych głów, stare przedmieścia ladacznic…” dotarliście w końcu do skrawka informacji o zleceniu. Była to strona piętnasta, może szesnasta. Pewne było, że kończyła zapiski w dzienniku.

Powstanie nowej frakcji wiąże się z wielkimi konsekwencjami dla całego miasta, dla sfer i mieszkańców Wieloświata. Nie muszę mówić, że faktole zaaprobowanych przez Pani frakcji, nie pozwolą na powstanie żadnego odchyłu od ustanowionych wierzeń. Waszym zadaniem, zadaniem największych oferm Sigil, najbrudniejszych trepów i najgłupszych hultai jest powstrzymanie zagrożenia u źródła. Zostaliście wybrani, bo nie macie nic do stracenia i nikt za Was nie odpowiada. Nikt nie będzie za Wami płakał, ani nikogo Wasza egzystencja nie obchodzi. Jesteście pasożytem zbędnym Miastu Drzwi, więc jeżeli zginiecie w czasie wędrówki i tak przysłużycie się Sigil.

podpisano
do końca szczery

Na tych zapiskach urywały się informacje zapisane w dzienniku. Następne strony były puste, ale to nie było już Waszym zmartwieniem. Odgłosy warknięć, parsknięć, tłukących się butelek i przewracanych stołów przerwał donośny i pełen ekscytacji głos:
- SIEEPAAAA!
Niemal równolegle zza zatrzaśniętych przez tanari’ri drzwi gospody wyfrunął jeden z oprychów, lecąc wprost pod nogi Lentora. Po przyjrzeniu się leżał idealnie na brzuchu, wykrwawiając się na butach diabelstwa. Nieciekawy i niepokojący był jednak inny widok. Nie dość, że miał połamane nogi, to ktoś wsadził mu jego własną rękę w… przekręcając zdrowo do tyłu. Na jego plecach dało się również zauważyć dwa wbite sztylety, spory kawałek szkła i dwa jeszcze świeże zęby…
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:42 pm  

- Bartold -

-Czyli wyszliśmy w samą porę, do tego konkurencja nam się powyrzyna nawza... gdzie Mojo? - urywa, rozglądając się po zastygłych w bezruchu towarzyszach. -Skurlona jego mać! - warczy, obraca się na pięcie i w dwu skokach wraca przez wyłamane drzwi, obcasem łamiąc kość trepa, który właśnie wyleciał. Po wejściu i ocenie sytuacji zastanawia się, czy to nie był błąd - w stronę Mojo zmierza grupa biesów. Towarzyszy za plecami nie widać, wszak drzwi już przesłonili walczący, a samemu na tyle biesów... (Nic na siłę; po to masz umysł; myśl, myśl, myśl, myśl...!)
A biesy już coraz bliżej... Mając nadzieję, iż towarzysze go nie opuszczą, chwyta najbliższy stół i rzuca nim w biesy. Niech się dzieje...
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:42 pm  

- Tauri -

Tui wbiega zaraz po Trevano, kopiąc po drodze leżącego przed karczmą trepa, nie czekając aż lecący stół przewróci biesy, podbiega od tyłu do Mojo. Następnie kucając za nim podcina go tak by opadł na ramię przywiązanej za nadgarstek ręki, po czym przerzucając go przez ramię i trzymając za wiszące nogi drugą ręką, wykonuje taktyczny odwrót w stronę drzwi z Mojem przerzuconym przez ramię. Mijając po drodze Trevano mówi do niego :
WIEJ !
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:42 pm  

- Manta -

Delikatnie otwiera drzwi, jakby w nadzieji, że pozostanie niezauważona. Wchodzi cichutko do gospody, choć "cichutko" w tym wypadku byloby oczywiste, patrząc na to, co się dzieje w pomieszczeniu.
Zerka w prawo- Tui wlecze Moja. Zerka w lewo- zdezorientowany Trevano.
Po chwili namyslu otwiera szybko drzwi na oścież -przy okazji dobijając jakieś diabelstwo po drugiej stronie- tak, aby Tui mógl spokojnie wynieść Moja.
Robi trzy kroki w przód.
Przerzedza się... mruczy pod nosem, dostrzega Trevano, szybkim ruchem chwyta go za rękę i próbując pociągnąć w stronę drzwi wrzeszczy:
No chodź wreszcie!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:43 pm  

- Lewy -

Gdy zwłoki upadają przy Lentorze ten z pełną ignorancją w spojrzeniu i niejakim obrzydzeniem spogląda na trupa. Po chwili kuca, zabiera jeden ze sztyletów wbity w plecy (plask...pierwsza kość poszła), spogląda za biegnącym Trevano " cholerny trep... Oby Pani Twoich zwłok też nie szanowała". Ponownie nachyla się i przeszukuje ciało " co jemu nieprzydatne w mych rękach może czynić użytek jednak ciało samo z siebie jest połową istnienia każdej rzeczy żywej i jakikolwiek szacunek to tej materii się należy". W tym momencie drugi raz daje się słyszeć łamaną kość gdy Tui przetacza się po zwłokach swoim cielskiem. Lentor wstaje i cedzi przez zęby "A niech Cię Pani w labiryntach zamknie chędożony psie"
Po czym wstaje i szepce sam do siebie "Jedności całości, duszy nieskończoności, ciału marności bogowie zabierzcie go w inne miejsce...(innym tonem, jakby jego własny komentarz)...lepsze...bo gorszego od tego nie ma"

Odwraca się w stronę wrzeszczącej "No chodź wreszcie" Naam i spokojnym tonem stara sie przebić przez ogólną wrzawę miasta:
"Idziesz... Może dojdą do nas a jak nie to lepiej wygraną dzielić na dwie osoby niż na trzy."
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:43 pm  

- Niby -

Mojo próbuje się wyrwać z uścisku i przeklina:
Trepy! Zepsuliście mi mój plan, sss! Gnidy, zaplute karły! Pójść mnie ty kupo gadającego szlamu!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:47 pm  

- Bartold -

Puszcza mimo uszu krzyk Tui'ego, reaguje dopiero na wrzask Naamy - otrząsa się i wybiega za nią, zatrzaskując za sobą zmaltretowane drzwi. Rozgląda się raz jeszcze, gasi faję i chowa ją szybko do sakwy.
- To jak już jesteśmy wszyscy w komplecie - wyśmiewamy stąd. Pani jedna wie za ile te biesy wsta... - jego słowa nagle zagłusza potężny ryk. - Koniec tematu, spadamy!
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:48 pm  

- Manta -

Spogląda na Moja oczekując jego reakcji. Wkurza ją niemilosiernie, oj tak.
Jaki plan? Powinien być wdzięczny czlowiekowi...
Szybko otrząsa się z calej sytuacji, po czym spoglądając badawczo na towarzyszy, bawiąc się koralikiem z naszyjnika wzraca się do zebranych:
Znajdźmy już tą dziwkę z poludnia. Im dlużej tu będziemy stali tym gorzej dla nas.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:48 pm  

- Bartold -

-Ano.
Rusza szybkim marszem, kierując się w stronę gospody "Pod gorejącym człekiem", wszak nieraz tam bywał i drogę zna; w myślach roztrząsa sytuację w karczmie i swoją głupotę. Do tego słowa Mojo... Wyciąga fajkę, rozpala, zaciąga mocniej. (Mocny ten tytoń...)
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:49 pm  

- Tauri -

Tui po wybiegnięciu z karczmy puszcza Mojo.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghoster
Global Moderator
Posty:497
Rejestracja:sob paź 13, 2012 8:08 pm

śr lis 07, 2012 2:49 pm  

- Lewy -

Jeszcze ktoś? To ruszamy dupy. Natychmiast!

Dopisek Ghostera - Jezu, jakie wy rozbudowane wypowiedzi w tej sesji wówczas trzaskaliście. xd
Obrazek

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości