Yves Opowiadaczka

Poniższe opowiadania można usłyszeć od Yves w Przybytku Zaspokajania Żądz Intelektualnych (Dzielnica Urzędnicza). Ilość opowiadań jakie usłyszymy zależy od tego jakimi opowiadaniami podzielimy się z samą Yves.


Opowieść Mortego

"Na mrocznej ścieżce stał sobie staruszek. Nie był pewien, w którym kierunku powinien pójść, bo zapomniał gdzie i do kogo wędrował. Usiadł więc na chwilę, żeby dać odpocząć swoim strudzonym nogom. Gdy tak siedział, nagle ujrzał przed sobą staruszkę. Starowinka uśmiechnęła się do niego swoimi bezzębnymi ustami, a potem rzekła: 'Jakie jest twoje *trzecie* życzenie?'"

"'Trzecie życzenie?' Mężczyznę ogarnęła konsternacja. 'Jak mogę powiedzieć trzecie życzenie, kiedy nie poprosiłem jeszcze o pierwsze i drugie?'"

"'Już wcześniej poprosiłeś mnie, żebym spełniła dwa życzenia.' Powiedziała wiedźma. 'Ale twoim drugim życzeniem było, żeby wszystko powróciło do stanu, zanim wypowiedziałeś pierwsze życzenie. Właśnie dlatego nic nie pamiętasz, przecież wszystko jest tak, jak było, zanim o cokolwiek poprosiłeś. I właśnie dlatego zostało ci jeszcze jedno życzenie.'"

'No dobrze.' Powiedział człowiek. 'Nie wierzę ci, ale co mi szkodzi powiedzieć jakieś życzenie. Chcę się dowiedzieć, kim jestem.'"
"'To zabawne.' Powiedziała staruszka, spełniając jego życzenie. 'Właśnie to było twoje pierwsze życzenie.' Potem staruszka zniknęła i już nigdy się nie pojawiła."
 

Gra Biesa - opowieść Yves

"Pewien bies czasami wędrował w dziczy jednego ze światów pierwszej sfery materialnej w przebraniu przyjaznego staruszka. Jednego dnia napotkał grupę myśliwych w lesie.

'Co robicie?' zapytał bies. Myśliwi powiedzieli mu, a bies skinął potakująco głową. 'Nigdy wcześniej nie polowałem.'
"Myśliwi zaprosili staruszka, aby im towarzyszył i cała grupa w końcu natknęła się na polanę, gdzie pasło się kilkanaście jeleni. Myśliwi mieli ze sobą kusze, lecz nie strzelali, więc bies spytał się, dlaczego."
"'One są nieuzbrojone.' zachichotali myśliwi, klepiąc swoje kusze. 'Nie polujemy na nic, co nie ma możliwości samoobrony. W gruncie rzeczy, gdzie w takim układzie byłoby mijesce na sport?'
Bies przytaknął ruchem głowy i błyskawicznie przyzwał trzech swoich pobratymców. Myśliwi zaczęli radośnie gonić biesy, ale w końcu zostali pochwyceni i pożarci."
 

Rozdziały Prochu - opowieść Yves

"Księga Umarłych, opasłe tomisko, w którym Grabarze przechowują wszelkie akta dotyczące przemijania wszystkiego, co żyje, poza Wieczną Granicę, posiada swoje rozdziały. W Księdze tej są rozdziały, w których poza prochem nie ma nic. Niektórzy wierzą, że imiona tam zawarte to imiona zagubionych dusz, które nie mogą umrzeć, lecz muszą cierpieć wiecznie, aż do wypełnienia się historii, kiedy to zostaną uwolnione."
 

Opowieść Anny

Anna marszczy się, po czym w końcu rozluźnia z przesadnym westchnieniem. "Słyszałam tem historie, kiedy byłam małom dziewczynkom."

"Pewien trep wracał do domu naprawde późno, prawie w okolicach antyszczytu i przechodził obok bezzembnej staruchy w ciemnej i poza tym pustej ulicy. 'Dokond idziesz?' pyta siem go starucha."

"'Do domu, do żony i leża.' mówi.
'Koło Żużlowiska?' pyta ona.
'Jasne.' odpowiada."
"Wienc ona prosi go o przysługie... By zabrał od niej skrzynke do Dziury Truposza i oddał je tamtejszej kobiecie. Ten trep jest prawdziwym idiotom, zbyt miłym by powiedzieć nie, pomimo faktu, że coś jest nie do końca *w porzondku* z tom staruchom, i zgadza siem. 'Ale jak brzmi imie kobiety?' pyta. 'Gdzie ona mieszka? Gdzie mam jej szukać, jeśli nie bendzie jej w Dziurze Truposza?'"

"Kobieta podaje mu skrzynkem - drewnianom, otulonom w kolorowy materiał - i mówi mu, by tylko tam poszedł, a ona tam bendzie. W końcu ostrzega go. 'I cokolwiek uczynisz, *NIE* otwieraj tej skrzynki!'"
"Wienc on zabiera jom ze sobom do domu i ukrywa na strychu, sondzonc, że zaniesie jom do Dziury Truposza, gdy bedndzie jasno. Jednakże jego żona, widzonc jak on chowa skrzynkem, staje siem zazdrosna, sondzonc, że to podarunek dla kochanki, albo coś i otwiera jom, gdy tylko on nie patrzy."
"Cóż, okazuje siem, że skrzynka pełna było wyłupionych oczu i odcientych menskich członków wcionż z włosami. Jej krzyk spowodował, że trep przybiegł... przypomniał sobie, co powiedziałą starucha, przeraził siem i z powrotem zapakował skrzynkem." "Ruszył prosto do Dziury Truposza i oczywiście, czekała tam na niego druga czarownica. Podaje on jej skrzynkem, a ona mówi mu: 'Tem skrzynkem otwarto i zajrzano do niej.'"
"Biedny trep starał siem temu zaprzeczyć, ale ona patrzy mu w oczy. 'Zrobiłeś coś strasznego!' mówi mu, po czym znika. Gdy siem to skończyło, on pospieszył do swego leża."
"On nie czuł siem dobrze, gdy wracał i położył siem do łóżka. Jego żona gorzko żałowała otwarcia skrzynki i w ogóle, ale było za późno... nastempnego dnia on umarł na zgniliznę, a pierwsza rzecz, jaka mu odpadła, były to jego oczy i pniak."

Anna przytakuje ponuro, kończąc opowieść.
 

Opowieść Nordoma

Nordom: "Podczas 13,7. Rewolucji musieliśmy naprawić tryby i 31. podzestaw kół zębatych w piątym okręgu Mechanusa. Usunęliśmy przeszkodę, a tryb zaczął się obracać z normalną szybkością. Po zakończeniu tego zadania wróciliśmy wszyscy do Źródła."
Morte: "I co to miało być, ty głupi wielościanie?! W życiu nie słyszałem nudniejszej historii."
Nordom: "Właśnie tak było. Oczywiście z upiększeniami."
Morte: "Z upiększeniami?"
Nordom: "Pomyślałem sobie, że powrót do Źródła szczególnie dobrze pasował do zakończenia opowieści."
 

Opowieść Dak'kona

Dak'kon skłania się uroczyście. "Przekażę ci opowieść o 'Utonięciu Ach'ali'."

Dak'kon opowiada historię mitologicznej Ach'ali, nierozgarniętej githzerai, która zatraciła się w chaosie limbo. Normalnie, każdy githzerai może użyć swej koncentracji i siły woli, by przemienić otaczający go chaos w niezbyt rozległe przyjazne środowisko. Jednakże Ach'ali, podczas swej drogi powrotnej do domu, zadała tyle bezcelowych i rozpraszających uwagę pytań, że znajdująca się wokół niej wysepka materii rozproszyła się, ona zaś utonęła.
 

Spieczona Ziemia - opowieść Yves

"Pewnego razu duża wioska dotknięta została klęską suszy. Pewien rolnik udał się do Kamienia Czci i ponownie błagał go, aby wskazać mu przyczynę suszy. Spytał Kamień, czemu ten nie uczyni nic, podczas gdy pola są spieczone i umierają, dlaczego zwierzęta i ludzie cierpią, a Kamień nie czyni nic. 'Czy nie ofiarowaliśmy dosyć?' spytał rolnik, błagając niemal ma klęczkach. Lecz Kamień nie odpowiadał; po prostu tam był i rzucał cień."
 

Kwiaty i Czuciowcy - opowieść Yves

"Był sobie człowiek, który wiele czytał o kwiatach - eseje, traktaty, teksty biologiczne, poezję - i w związku z tym uważał się za dobrze wykształconego w kwestii kwiatów. Jednego dnia natknął się na pół ślepego ogrodnika, który doglądał ogrodów Czuciowców. I kto był ślepy jeśli idzie o kwiaty?"
 

Shrak'at'lor - opowieść Yves

Yves rozpoczyna opowiadanie innej wersji opowieści Dak'kona, w której wygnano Ach'ali z miasta githzerai o nazwie Shrak'at'lor za to, że wciąż paplała bez sensu...

"Jednego dnia, natknęła się na slaada podążającego do kamienia ikry. Błyskawicznie wzniosła ścianę z chaotycznej materii, którą nawet wygłodniałemu slaadowi trudno było zniszczyć. Czekał, głodny, i mówił do niej poprzez ścianę. Ona zadawała mu pytania i jak się tak zapamiętała w swych bezużytecznych poszukiwaniach i w odpowiedziach slaada, jej własna ściana zmurszała i zawaliła się na nią... i w ten sposób utonęła w materii Limbo."
 

Zegar i Kwadron - opowieść Yves

"Pewnego razu był sobie modron. Był to modron dopiero co stworzony, obdarzony świeżą i nie przetestowaną logiką. Przybył do Sigil z rozkazu swych przełożonych modronów."
"Nie znał niczego oprócz poleceń i komend, posłuszeństwa i wypełniania rozkazów przełożonych. Albowiem musisz wiedzieć, że modrony są świadome tylko rozkazów swych bezpośrednich przełożonych - nie mają pojęcia o istnieniu wyższych przełożonych. Do czasu tego jednego."

"Pewnego dnia przypadkiem zaszedł do małego sklepiku, gdzie znajdował się mały zegar, który nie wskazywał już godzin. Był pęknięty wzdłuż brzegów, zaś kółka wskazówek były pęknięte. Modron natychmiast zabrał się do pracy, wyszukując części do naprawy zegara."
"Modron wykonał nowe pudło na części zegara, wymienił wygięte sprężyny, starannie uzupełnił i naoliwił całą maszynerię, wykroił nowe wskazówki z niepotrzebnego metalu, którego wokół miał pod dostatkiem. Precyzyjne tykanie nowo naprawionego zegara przypominało mu olbrzymie przekładnie Mechanusa, a także dodawało mu otuchy o tyle, o ile jakaś rzecz może dodawać otuchy modronowi."

"Tym, czego modron nigdy nie pojął było to, że prawdziwie *pokochał* zegar, nad którym pracował, i z powodów, których sam nie był w stanie wyjaśnić, postanowił pozostać w Sigil i być blisko tego zegara aż do końca swych dni."
 

Petentka pod Bramą - opowieść Yves

"Było już dobrze po szczycie, kiedy pod bramami Więzienia dało się słyszeć odległe dudnienie."
"Carus - najstarszy Łaskobójca znany frakcji - zwlókł się z posterunku, po schodach w dół przez salę do wielkich wrót, które oddzielały więźniów od reszty świata. Dudnienie nie ustawało, gdy dotarł do bramy. Carus przemówił."
"Wykrzyknął, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Otworzył bramę, nie uważając na baczności. Miał jedynie dziwne doznania." "Zabiedzona postać klęczała na zgiętych kolanach zaraz przy drzwiach. Jej ręce były pokryte krwią w miejscu, gdzie uderzały o bramę. Oddychała ciężko, z wysiłkiem wdychając powietrze. Gdy migotające światełko z wewnętrznej komnaty wylało się na bruk, kobieta zerknęła w górę na Łaskobójcę, który stał nieruchomo w przejściu, i zaczęła łkać."
"Jak tak patrzył na tę kobietę, poczuł, że poza płcią, jest ona jego wiernym odbiciem. Jej obecność poruszyła go. Carus nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć, tak więc po prostu zaczekał, aż kobieta mu wszystko wyjaśni."

"I wyjaśniła. Było to zwykłe stwierdzenie, ale największej wagi. Sprawiło, że Carus... którego kolana przepełnione były bólem od każdego ruchu... pochylił się i pomógł kobiecie podnieść się. Wpuścił ją do środka, prowadząc delikatnie przez przejście." "Powiedziała, że stała się niesprawiedliwość. I Carus nie potrzebował niczego więcej."

"W końcu okazało się, że nie mogła wypełniać swych obowiązków jako Furia, ponieważ pewien człowiek, winny rozlewu krwi, umarł nie otrzymawszy kary. Błagała Carusa i Łaskobójców o pomoc... więc wykonali na niej egzekucję. Nie dopełniła swojego obowiązku."
 

Opowieść Pszczelarza - opowieść Yves

"Pewnego razu pewien człowiek wszedł do pasieki. W tej pasiece usłyszał tysiące pszczół, chociaż nie mógł dojrzeć ani jednej pszczoły. Pomiędzy ulami przechadzał się pszczelarz wybierający plastry miodu z ewidentnie pustych uli. A jednak pomimo braku owadów, brzęczenie nie ustępowało i człowiek ów był zaintrygowany."
"Postanowił porozmawiać z pszczelarzem, który uniósł kaptur. Wówczas okazało się, że był on istotą całkowicie złożoną z pszczół. W całej masie owadów stanowiącej twarz tej istoty uformował się załamek w kształcie ust. Załamek poruszył się, gdy istota przemówiła, ale buczenie było tak duże, że jej słów nie można było zrozumieć. W tym momencie nasz bohater umarł, próbując zrozumieć, co też takiego powiedział pszczelarz."
 

Złota Opowieść - opowieść Yves

"Na Sferze Ysgard znajduje się Złota Sala, gdzie można znaleźć tych Czuciowców, którzy poszukują przyjemności kulinarnych. Oddają się tym zachciankom na całego, nie zdając sobie nigdy sprawy z tego, że drzwi sali nigdy nie otwierają się, i że nie ma wyraźnej drogi powrotnej do Gmachu Rozrywki. Są oni nie chcianymi Czuciowcami. Takimi co to nie wierzą tak naprawdę we frakcję, tylko szukają przyjemności dla przyjemności. Czy więźniowie nie zdający sobie sprawy ze swego uwięzienia są prawdziwymi więźniami?"
 

Starający się o rękę Pani - opowieść Yves

"Jest to opowieść o młodzieńcu starającym się o rękę Pani Bólu, jednym z wielu w przeciągu lat. Młodzieniec ów miał obsesję na punkcie Pani Sigil. Wszędzie ją widział, w każdym zakątku jej miasta. Słyszał szelest jej sukni, skrobot jej piór, przez co zadurzył się w niej ponad wszelki rozsądek. Miał nadzieję, że jeżeli będzie jej oddawał część, przynajmniej będzie w stanie ją zobaczyć... no i ją czcił."

"Znaleziono go martwego na skąpanych we krwi schodach jego własnego domu, a straszliwe rany od pchnięć sztyletem pokrywały całe jego ciało... jednakże jego oczy były szeroko otwarte, zaś na jego ustach gościł triumfalny uśmiech."
 

Opowieść Yves

"Pewnego razu był sobie człowiek, który doświadczył najpiękniejszej rzeczy w wieloświecie. Jego intencją było złożyć to doświadczenie w jednym z kamieni doznań w środku Gmachu Rozrywki. Kamienie doznań są magicznymi przyrządami, które przechowują uczucia i wspomnienia na wieczność, umożliwiając innym uczestnictwo w nich."

"Ale pomyślał tak: czy jego doświadczenie się nie rozmyje, jeżeli podzieli się nim z innymi? Tak więc zachował je dla siebie, niczym coś cennego, i zestarzał się wraz z nim. Ale gdy się zestarzał, jego wspomnienie o tym doświadczeniu zmętniało i wypłowiało, i nie był w stanie dłużej przypomnieć sobie jego wspaniałości."
 

Egzekucja - opowieść Yves

"Pewnego razu na ulicach Sigil grasował morderca, człowiek o mrocznym sercu o imieniu Kossacs. Został pobłogosławiony przez swą matkę z Otchłani, tak aby nikt nie mógł go uderzyć z zamiarem wyrządzenia krzywdy, bo sam by zginął. Rozkoszował się tym błogosławieństwem, wykorzystując je do wszczynania bójek i mordowania wszystkich, którzy weszli mu w drogę."
"Podczas jednego ze swych morderczych napadów został pojmany przez Harmonium w sieci i postawiony przed Guwernatami. Proces był krótki, wyrok ostateczny, a mimo to Kossacs śmiał się z postępowania prawnego, wiedząc, że nikt spośród nich ni emoże go skrzywdzić, jeżeli nie chce umrzeć straszliwą śmiercią. W ostatnim dniu procesu uznano go winnym i skazano na śmierć."

"Wyrok na Kossacsa, ogłoszony przez Guwernatów, brzmiał: 'Odizolować przez trzykrotność trzydziestu dni, w którym to okresie czasu ma on sam wyzionąć ducha i zostać uznanym za martwego. Ciało jego ma zostać usunięte z chwilą ustania wszelkich czynności życiowych.'"
"Łaskobójcy zaprowadzili Kossacsa do ich więzienia i zamknęli go w ciemnej, pustej celi. Nie było tam łóżka, światła, a jedyne drzwi stanowiła stalowa krata w suficie.

Kiedy go opuścili do celi, Łaskobójca powiedział mu: 'W kącie celi znajdziesz kielich. Zawiera on truciznę. Twoja śmierć będzie szybka.'
'Czy nie masz zamiaru wykonać na mnie wyroku?' Kossacs warknął na strażnika.
"'W takim razie plwam na wasze tchórzostwo!' Kossacs zaśmiał się, po omacku sięgając po kielich w ciemności. Rzucił nim o ścianę i rozbił. Trucizna, która z niego wyciekła, skapnęła na ściany i wyschła. 'I co teraz - będziecie musieli spróbować mnie zabić.'"
"Lecz od kraty w suficie nie nadchodziła odpowiedź. To właśnie wówczas Kossacs dostrzegł, że cela nie ma łóżka. Nie miała też światła. I nie miała jedzenia ani wody. Jedynym sprzętem, który pozostał w celi był strzaskany kielich, bez trucizny. I po raz pierwszy Kossacs poczuł lodowaty dotyk nadchodzącej śmierci.

Po sześćdziesięciu dniach kratę otwarto i z celi wydobyto ciało Kossacsa, teraz już zimne. Wyzionął ducha. Wyrok się dokonał."