Morte

To jasne, że nasunęły Ci się pytania odnośnie mojej osoby – pewnie ciekawi Cię jeszcze mnóstwo innych spraw. Pozwól, że wyjaśnię Ci to wszystko pokrótce: kiedy jest się martwym równie długo co ja, bez rąk, nóg i wszelkich innych organów – ma się wiele czasu na przemyślenia. Chyba musiało minąć kilkaset lat, od kiedy wpisano moje imię do księgi umarłych, ale teraz czas nie ma już dla mnie tego znaczenia, co dawniej... kiedy śmiertelność przestaje być balastem dni i noce zaczynają zlewać się w jedno. Więc człowiek zaczyna myśleć o tym, i o tamtym... a najważniejsza rzecz jaka przyszła mi przez te parę setek lat do głowy sprowadza się do następującego stwierdzenia: istnieje znacznie więcej nieprzyzwoitych ruchów, które można wykonać oczami i szczękami, niż się wydaje.

Aby doprowadzić kogoś do białej gorączki, wystarczą tylko odpowiednie ruchy gałek ocznych i stukanie żuchwą – nie trzeba sięgać do wyzwisk i drwin. Ludzie szaleją z wściekłości! Jeśli kiedy skrócą Cię o głowę, a z czaszki zedrą ostatnie strzępy skóry, pokażę Ci jak to się robi. Mam w zanadrzu prawdziwe perełki, szefie – nawet świętego wyprowadzą z równowagi, mówię Ci.

Wiem co sobie myślisz: jestem martwy. Straciłem tak wiele. Cała radość do której tęskniłem, wszystkie miłości, które utraciłem powinny mi przez ten czas ulecieć z głowy. Niektórych ludzi śmierć straszliwie przygnębia – nie mieli okazji jej zakosztować, to oczywiste – nie zdają sobie jednak sprawy jak bardzo zmienia to perspektywę postrzegania świata. Dzięki niej masz okazję trzeźwo przyjrzeć się życiu, poszerza Twoje horyzonty. Ja sam dopiero po śmierci dostrzegłem ile jest tutaj martwych panienek, a jak niewielu tak obrotnych facetów jak ja – wystarczy się odpowiednio zakręcić i możesz zapomnieć o samotnych nocach.

Płytki? Nie jestem płytki! Mam po prostu w nosie tę całą filozofię i wiarę nad którymi strzępi język każdy kiep od Arborei po Szare Pustkowia. Kogo to obchodzi! Sfery są tym, czym są, ty jesteś tym, kim jesteś i jeśli coś się zmieni, w porządku, ale rzeczy nie są złe przez to, jakimi są, coś wiem na ten temat. Śmiało, zadaj mi pytania dotyczące Sfer, pieśni, ludzi albo tutejszych kultur – kiedy spotka Cię mój los, kiedy stracisz powieki, ujrzysz wyraźnie wiele rzeczy. Mogę zaspokoić Twoją ciekawość w nieomal każdej sprawie.

Sytuacja wygląda następująco: razem w to wdepnęliśmy, szefie, i aż do końca nie odstąpię cię ani na krok.


Abel Myśliciel: Och, co powiem! Spójrzcie na to! Latająca czaszka!
Morte: Gdzie? Gdzie?


Hej, szefie. Dobrze się czujesz?

Morte dołączy do nas zaraz na początku przygody. Będzie punktem zaczepienia i przydatną encyklopedią Wieloświata. To dość specyficzny wojownik: jego jedynym uzbrojeniem są zęby, może jednak rzucać litanie przekleństw, które są bardzo skutecznym atakiem w walce z czarodziejami. Morte jest jedną z tych postaci, które dość często wchodzą w interakcje – głównie z Anną, Nie-Sławą i Nordomem. Dodatkowo dialogi z jego udziałem są naprawdę przezabawne.

W wersji oryginalnej głosu użyczył Rob Paulsen, w wersji polskiej dubbingu podjął się Emilian Kamiński.


Anna: Kiedy ty w ogóle oddychasz, skoro cały czas nawijasz jak najenty?
Morte: Zaparło mi dech, kiedy po raz pierwszy cię ujrzałem, kaduku.


Umiejętności Mortego

Mogę rzucać na kogoś obelgami tak długo, aż wścieknie się i zacznie mnie gonić.

Litania Przekleństw – Koncentruje na sobie uwagę przeciwnika. Wróg uderzony tą umiejętnością jest łatwiejszy do trafienia. Zwróć uwagę na to, że im więcej Morte usłyszy obelg, tym jego Litania staje się bardziej efektywna (przekleństwa usłyszymy w dialogach z Kradokiem czy Kimaxsi). To BARDZO skuteczna broń przeciwko magom. Nie działa jednak na nieumarłych.

Horda Czaszek – Przyzywa hordę czaszek, która ostro łoi tyłki przeciwników. Naprawdę sympatyczny czar, którego bohater może użyć trzykrotnie każdego dnia. Niestety Morte pozna go dopiero po tym jak zostanie zabrany przez Lothara.

Ekwipunek

W przypadku Mortego należy raczej mówić o „uzębieniu” niż o „uzbrojeniu”. Co ciekawe, czaszka może posługiwać się różnymi jego zestawami (aby zmienić zęby na inny rodzaj, należy wybrać opcję „Użyj”). Wraz z przechodzeniem Mortego na wyższe poziomy zęby mogą zyskać nowe możliwości i zdolności.

Zęby Mortego

(Standardowa broń)
Obrażenia: 1–3, kłute
Szybkość: 1
Waga: 0
Biegłość: „Pięści” (Nie pytaj...)

Opis: Ukąszenie Morte jest zabójcze. Może on wręcz zagryźć kogoś na śmierć. Jeśli tylko nie wypełnił wszystkich przegródek na podręczne uzbrojenie, zawsze może wybrać 'ugryzienie' jako aktualnie używaną broń.

UWAGA: Zęby Mortego są jego standardową bronią. Chociaż zadają niewielkie obrażenia, to pozwalają mu błyskawicznie atakować, co może rozwścieczyć każdego maga, który próbuje rzucić jakiś czar.


Zęby Ingressy

Obrażenia: 1–6, obuchowe
Szybkość: 4
Waga: 1
Biegłość: Pięści
Mogą być używane jedynie przez Mortego

Opis: To garść żywych zębów Ingressy. Najwidoczniej nie chciały przejść z nią przez portal do jej ojczystej sfery. Jeśli trzymać je razem szczękają między sobą; kojarzą ci się z masą okropnych, białych, skaczących pluskiew.

Lokalizacja: Nagroda za wykonanie zadania dla Ingressy.


Zęby żmii

Obrażenia: 2–7, kłute
Umagicznienie: +1
Specjalne właściwości:
Zatruwa przeciwnika
Odporność na trucizny
Szybkość: 2
Waga: 1
Biegłość: Pięści
Mogą być używane jedynie przez Mortego

Opis: Zęby te szereg wydrążonych kłów, wyrwanych ze żmijowych paszczy. Chociaż rozłąka z ich jadowitymi właścicielami miała miejsce już zapewne dość dawno temu, na koniuszkach kłów wciąż jeszcze wiele jest trucizny.

Lokalizacja: Towary Marty Szwaczki (Zakopana Wioska)


Zęby ognistego ptaka

Obrażenia: 1–6, sieczne
Umagicznienie: +1
Specjalne właściwości:
3–8 obrażeń od ognia
Odporność na ogień
Szybkość: 4
Waga: 1
Biegłość: Pięści
Mogą być używane jedynie przez Mortego

Opis: Zęby te bardziej przypominają garść zwęglonych kości, niżeli pozostałość uzębienia jakiegoś stworzenia. Chociaż nic pewnego nie wiadomo o ich pochodzeniu, można pokusić o przypuszczenie, że należały niegdyś do jakiegoś ziejącego ogniem stworzenia. Posiadacz zębów ognistego ptaka będzie miał okazję skorzystać z całej gamy właściwości, które zazwyczaj zarezerwowane są wyłącznie dla przedstawicieli takich ognistych ras.

Lokalizacja: Towary Vrisziki (Dzielnica Urzędnicza)


Zęby biesa

Obrażenia: 1–6, obuchowe
Specjalne właściwości:
Bazowa siła wynosi 18/30
+50% do odporności na chłód
+10% do odporności na ogień
+10% do odporności na elektryczność
+10% do odporności na trucizny
Szybkość: 4
Waga: 1
Biegłość: Pięści
Mogą być używane jedynie przez Mortego

Opis: Zęby te są krótkie, tępe i emanują jakąś niepokojącą siłą. Prawdopodobnie pochodzą od biesa ze Sfer Niższych, ale wszelkie dalsze szczegóły ich pochodzenia nie zostały ustalone. Posiadacz zębów biesa będzie miał okazję skorzystać z całej gamy właściwości, które zazwyczaj zarezerwowane są wyłącznie dla przedstawicieli biesich ras.

Lokalizacja: Usunięte z finalnej wersji gry. Można je jednak zdobyć za pomocą modyfikacji bądź przy użyciu Księgi Oszustw.


Nordom: Uwaga: Morte. Mam pytanie. Czy masz jakieś przeznaczenie? Cel?
Morte: Czy Anna wciąż nosi ubranie?
Nordom: Potwierdzam.
Morte: Więc odpowiedź brzmi: tak.


Tatuaż Mortego

Obecność Mortego w drużynie i jego wpływ na nasze działania można niejako przypieczętować zamówieniem tatuażu w Salonie Upadłego.

Specjalne właściwości: Tymczasowo

+1 do rzutów obronnych przeciw paraliżowi

 +1 do szczęścia

Specjalne właściwości: Noszony

 +1 do charyzmy

 -1 do mądrości

Może być używany jedynie przez Bezimiennego
Koszt: 900 SM

 

Zdradzamy elementy fabuły


 

Zapach Baator

Po rozmowie z Nie-Sławą dotyczącą Mortego otworzy się nowa opcja dialogowa i odblokujemy wspomnienie związane z bohaterem:

Bezimienny: „Dlaczego jesteś cały przesiąknięty smrodem Baator?”

Morte: „A niby skąd TY miałbyś wiedzieć, jak cuchnie Baator? Chyba że – hej, rozmawiałeś o mnie z tą tanar'ri, tak?! Co ona wie?!”

Bezimienny: „No cóż, na pewno coś wie – to woń z Baator, prawda?”

Morte: „Hmmm, tak, ale – no cóż, tak. No to trochę ode mnie cuchnie. Strasznie za to *przepraszam*.”

Bezimienny: „*Dlaczego* czuć od ciebie Baator?”

Morte: „Trochę byłem w piekłach. W sumie całkiem długo. Ten smród strasznie się ciągnie.”

Bezimienny: „Byłeś w piekłach? Niby co tam ROBIŁEŚ?”

Morte: „Na Avernusie, pierwszej warstwie Baator, znajduje się pewien *słup*. Nazywają go Słupem Czaszek, ale tak naprawdę jest zrobiony z głów.” „Z tego, co powiadają niektórzy śmiałkowie, Słup *podobno* składa się przede wszystkim z głów mędrców i uczonych, którzy za życia użyli swojej wiedzy, żeby trochę naciągnąć prawdę... na tyle, że przez to kogoś zranili, albo ee, przyczynili się do jego śmierci. No cóż, kiedy ja *umarłem*, to skończyłem właśnie jako jedna z głów w Słupie. Zabawne, co?”

Bezimienny: „Nie do końca.”

Morte: „Ee...” Morte milknie na chwilę. „Tak, masz rację, to wcale nie jest śmieszne. Widzisz, chyba musiałem dużo wiedzieć za życia. I może kiedy coś wiedziałem, to nie zawsze mówiłem o tym prawdę. Wydaje mi się, że kiedy naciągnąłem prawdę raz czy dwa, mogłem się przyczynić do tego, że kogoś przedwcześnie wpisali do księgi umarłych.”

Bezimienny: „To byłem ja, prawda?”

Morte spogląda przez chwilę na ciebie. „Tak. Nie wiem *dlaczego* to pamiętam, ale tak mi się wydaje. To chyba ty mnie tam wysłałeś; to ostatnia rzecz jaką pamiętam. Problem w tym, że nie mogę sobie przypomnieć, co się stało – nie pamiętam nawet czasów, gdy byłem człowiekiem, ani swojego życia zanim stałem się częścią Słupa.”

Bezimienny: „Dlaczego zapomniałeś?”

Morte: „Tak to jest, kiedy się umiera, zresztą jestem pewien, że tobie to też nie jest obce. Po prostu... zapominasz. Pewnie za życia nie byłem zbyt wartościowym członkiem społeczności... ale, do diabła, kto nim jest?” Morte wzdycha. „Po prostu nic na to nie mogę poradzić. Nie ma nic gorszego, niż bycie cały czas uczciwym.”

Bezimienny: „Chyba, że skażą cię na piekła. To brzmi o wiele gorzej niż mówienie prawdy.”

Morte: „Tak... masz rację. *Znowu*.” Morte zaczyna klekotać zębami, co przypomina ci, jakby ktoś uderzał palcami w blat stołu. „Pewnie całe dobro i zło, kłamstwa i oszustwa prędzej czy później człowieka dopadają – a kiedy mnie wpisano do księgi umarłych, to i na mnie przyszła kolej, żeby odpokutować za swoje występki.”

Bezimienny: „Więc jak udało ci się uciec ze Słupa?”

[Dziennik] Morte powiedział, że to nie kto inny, a ja sam dawno temu wyciągnąłem go ze Słupa Czaszek, ale czaszka nie była w stanie stwierdzić, dlaczego to uczyniłem. Morte wyjaśnił mi również, że z chwilą kiedy opuścił Słup, stracił całą skumulowaną wiedzę Słupa Czaszek. To właśnie w związku z tym faktem Morte okazał się nie aż tak bardzo pomocny, jak ponoć pysznił się przede mną w moim poprzednim wcieleniu.

Morte: „Ty mi pomogłeś, szefie. Kiedy zjawiłeś się przed Słupem Czaszek, wypchałem się na powierzchnię. Oczywiście moje obycie i wrodzony czar osobisty przyciągnęły twoją uwagę – wiedziałeś, że to *ja* byłem głową, która wiedziała najwięcej. No więc zawarłem z tobą umowę.”

Bezimienny: „Umowę...?”

Kiedy Morte tak mówi, przed oczami ukazuje ci się ognistoczerwony obraz, a w uszach słyszysz wycie, okropne *krzyki*, i mnóstwo głosów. WSZYSTKIE proszą i błagają, żeby je uwolnić. I głos Mortego... słaby, prawie ginący w tym zgiełku. Brzmi, jakby czaszka była przerażona, zrozpaczona i... co może zabrzmieć patetycznie, tragicznie *zagubiona*.

Słup Czaszek

Wspomnienie: „Ty. Czaszko. Mów.”

Wycie przechodzi w ciszę. Widzisz małą, naznaczoną czerwonymi liniami czaszkę, której oczy, oświetlone piekielnym światłem, zwracają się na ciebie. Po jej twarzy spływają krew i limfa, a jej zęby szczękają jakby z zimna. „M... Mogę c–c–ci pomóc. Wiem, cz–cz–czego szukasz... te wszystkie głowy... cała ich wiedza... tylko proszę, *błagam* cię, uwolnij mnie. Pozwól, że ci *pomogę*. Powiem ci wszystko, *wszystko*.”

Wspomnienie: „*Naprawdę*? PRZYSIĘGNIJ, czaszko. PRZYSIĘGNIJ, że będziesz mi służyć aż po koniec moich dni, albo zostaniesz tutaj.”

„Przysięgam. Przysięgam... tylko proszę, *proszę* uwolnij mnie...” Widzisz, jak Morte z trudem pokonuje swoją dumę. „*Błagam* cię. Pozwól, żebym ci *pomógł*. Proszę.”

Wspomnienie: „Dobrze. Uwolnię cię.”

Widok przed twoimi oczyma zaciera się, jakbyś się porusał, a kakafonia krzyków i wyć zaczyna się od nowa. Twoje uszy atakuje koszmarna horda obelg, przekleństw i wyzwisk... czujesz jak twoje ręce zanurzają się w plugawe bagno słupa, czujesz ugryzienia ostrych kłów, aż w końcu natrafiasz na małą czaszkę i wydzierasz ja ze słupa jak stary strup...

Wspomnienie: „GOTOWE.”

Spoglądasz na pokrwawioną czaszkę spoczywającą w twoich rękach. Jej oczy ciągle zakrywa limfa ze Słupa, ale zęby zaczynają szczękać, raz, potem jeszcze raz. Ten widok przypomina ci kwilącego, bezbronnego noworodka – a w oczach człowieka, którym niegdyś byłeś – bardzo patetyczne.

Wspomnienie: „Uwolniłem cię. Teraz jestem panem twojego życia... i śmierci... Morte.”

Wizja przed twoimi oczyma znowu się zaciera, mgły przeszłości odpływają, a Morte ciągle trajkocze. „Pogadaliśmy przez chwilę, zastanawiając się nad tym, czy umowa jest do przyjęcia przez obie strony. Wydaje mi się, że obaj zrobiliśmy na sobie duże wrażenie, więc zaprosiłeś mnie, żebym wyszedł ze Słupa, i od tego czasu jestem z tobą.”

„Ee... co stało się potem?”

„No cóż, nie miałem pojęcia, że kiedy opuszczę Słup, stracę większą część jego wiedzy... No bo i skąd miałem wiedzieć, przecież nigdy stamtąd nie wychodziłem... Ale ty okazałeś mi wiele wyrozumiałości...”

„Straciłeś całą wiedzę, którą podobno posiadałeś...?”

Wizja przed twoimi oczyma znowu się zaciera, przez co dostajesz zawrotów głowy. Czujesz, jak przewracają ci się kiszki – do twoich uszu dochodzi odgłos uderzenia i trzaśnięcie kości, a potem wycie Mortego – wyjącego z bólu, krzyczącego, żeby ktoś przestał, żeby go nie *zabijał*... Potem dostrzegasz własną rękę, uderzającą raz po raz, a potem...

Wspomnienie: „A NIECH CIĘ, czaszko, OKŁAMAŁEŚ mnie. WRZUCĘ CIĘ Z POWROTEM DO TEGO PRZEKLĘTEGO SŁUPA I ZOSTAWIĘ, ŻEBYŚ TAM *UMARŁ*.”

Słyszysz uderzenia kości o coś, co brzmi jak metalowa podłoga albo ściana, a potem sypią się zęby. Morte błaga cię, jak bity pies, żebyś przestał.

Wspomnienie: „TWOJE CIERPIENIE W SŁUPIE BĘDZIE *NICZYM* W PORÓWNANIU Z MĘKAMI, KTÓRE JA CI *ZADAM*.”

Wizja przed twoimi oczyma znowu się zaciera, a krzyki Mortego cichą, przechodząc w jego rytmiczne trajkotanie. „No i zrozumiałeś, że ciągle mogę ci się przydać. Więc się z tobą pogodziłem i od tego czasu jestem przy tobie.”

Bezimienny: „Morte, czego ja chciałem od Słupa? I jak dawno temu cię uwolniłem?”

Morte zamyśla się na chwilę. „Co do tego, kiedy to było, to nie wiem dokładnie, ale pewnie całe wieki temu. Za każdym razem robiłem, co tylko mogłem, żeby ci pomóc, ale...” Czaszka wzdycha. „To nie takie łatwe. A co do tego, czego chciałeś od Słupa, to nie wiem – kiedy mnie z niego wyrwałeś, wszystko zapomniałem.”

Bezimienny: „Morte, dlaczego nic nie POWIEDZIAŁEŚ, kiedy jeszcze byliśmy w Kostnicy?”

Morte nagle zaczyna się bronić. „Bo nigdy nie *wiedziałem*, kim będziesz! Niektóre z twoich wcieleń były bardzo wściekłe i zapalczywe! Pewnego razu obudziłeś się ogarnięty obsesją, że jestem twoją czaszką i goniłeś mnie wokół Iglicy, próbując mnie roztrzaskać i pożreć... Na szczęście, przejechał cię na ulicy jakiś przejeżdżający powóz. Innym razem, jako 'dobry i praworządny,' próbowałeś wrzucić mnie z powrotem do Słupa, bo 'tam było moje miejsce'.” Morte sili się na wymuszony uśmiech. „*Właśnie* dlatego. A poza tym, co ci szkodziło, że nie wiedziałeś...”

Bezimienny: „Więc przez ten cały czas ciągle jesteś ze mną?”

Morte: „No tak, szefie. Przecież powiedziałem, że z tobą zostanę. Morte zawsze dotrzymuje obietnic.” Czaszka przerywa na chwilę. „No, przynajmniej większości. Cha, cha. Na Arborei była pewna dzierlatka, która...”

Nagle zdajesz sobie sprawę z tego, że ton głosu Mortego się zmienił – wiesz, że pod tym żartem, czaszka próbuje coś przed tobą ukryć. Coś o tym, dlaczego jest z tobą.

Bezimienny: „Morte, już bez żartów, dlaczego ciągle ze mną wędrujesz?”

Morte: „Szefie, przecież powiedziałem, że ci to obiecałem, no nie?” Morte wygląda na poirytowanego. „A niby dlaczego?”

Bezimienny: „Nie wiem. Nie musiałeś zostawać przy mnie po tym, jak cię uwolniłem.”

Morte: „Oczywiście, że nie musiałem, szefie, ale ja...” Nagle ton jego głosu coś w tobie budzi i już wiesz *dlaczego* on cię nie opuścił przez cały ten czas.

Bezimienny: „Czujesz się *winny*. Bo dawno temu przyczyniłeś się do mojej śmierci, prawda? I od tego czasu cierpisz.”

Morte: „Daj spokój, szefie. Ja, mam się czuć *winny*? W końcu jestem Morte.”

Bezimienny: „Chyba jednak mam rację. Kiedy uwolniłem cię od losu, na który sobie zasłużyłeś, nie mogłeś mi nie pomóc. I mimo, że mogłeś ode mnie odejść, zostałeś. Bo czułeś się moim dłużnikiem.”

Morte milczy przez chwilę, patrząc na ciebie. „Może. Wiesz? To zabawne. Na początku nawet nie wiedziałem co to za uczucie – ono powoli cię zjada, wiesz?”

„Najpierw myślałem, że to efekt uboczny jakiegoś uroku, który mnie z tobą 'związał'... Ale po paruset latach zrozumiałem, że to było coś *więcej*... coś głębszego. Po prostu czułem, że coś mnie do ciebie ciągnie, że jestem z tobą w jakiś sposób *połączony*. Może to przez te wszystkie twoje cierpienia, szefie... przez twoje udręki. Nie wiem, może czułem się *odpowiedzialny* za to, co kiedyś zrobiłem. Może to właśnie coś, co ja zrobiłem, sprawiło, że znajdujesz się teraz w tym stanie.

„Wątpię, żebym ja – albo ten, kimkolwiek kiedyś byłem – naprawdę *zrozumiał* konsekwencje swoich kłamstw i oszustw. A kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy, gdy byłem uwięziony w Słupie, jakoś *wiedziałem*, że to ciebie zdradziłem. Kiedyś... dawno temu.” Morte wzdycha. „To wszystko, co wiem.”

Bezimienny: „Rozumiem. Dzięki, że mi w końcu powiedziałeś.”

[Dziennik] Udało mi się ustalić, dlaczego Morte towarzyszył mi w wędrówce przez cały ten czas. Okazało się, że Morte miał wyrzuty sumienia po tym, jak kiedyś mnie zabił, dawno temu, kiedy jeszcze był człowiekiem. Kiedy wypytałem go dokładnie o to, co czuje w związku z tamtym zabójstwem, on, wyjawiając mi tę tajemnicę, zrzucił z siebie brzemię winy i w ten sposób dodatkowo się wzmocnił.

Morte: „Nie dziękuj mi...” Morte wzdycha. Ku twojemu zdziwieniu, jego głos wydaje się być silniejszy, bardziej pewny. Niektóre pęknięcia na jego czaszce znikły, jakby się zagoiły. „To ja powinienem tobie dziękować – czuję się tak, jakby mi ktoś całą Sferę zdjął z serca... że tak powiem.”


Gadająca czaszka... Czy te żarty stanowią wystarczającą ochronę dla tego, co leży pogrzebane po twoim czerepem, hę? Po cóż mówić prawdę, skoro wystarcza kłamstwo? – Ravela Szaradna


Pożegnanie w Fortecy Żalu

Zanim opuścimy Sigil i udamy się na Plan Negatywnej Energii, otrzymamy kilka rad od Mortego, który już wcześniej trafił do tego miejsca wraz z Pragmatycznym Wcieleniem oraz jego ówczesną drużyną (w tym także z Dak'konem). W Fortecy Żalu bohaterowie zostaną rozdzieleni, by wreszcie spotkać się po raz ostatni po konfrontacji Bezimiennego ze śmiertelnością:

Kiedy próbujesz użyć swojej mocy, Morte nagle wzlatuje w powietrze. „Ee... poczekaj, szefie. Nie musisz mnie wskrzeszać. Ja tylko, ee, tu sobie leżałem i słuchałem, o czym mówicie.”

Bezimienny: „UDAWAŁEŚ NIEŻYWEGO.”

Morte: „Hmm, tak, to znaczy, przecież ja *już* nie żyję i... ee, szefie, co się stało z twoim *głosem*?”

Bezimienny: „JESTEM TERAZ... CZYMŚ INNYM. CZASU JEST JUŻ CORAZ MNIEJ, I JUŻ WKRÓTCE PRZEZNACZENIE I CZAS MNIE DOSIĘGNĄ. JEŚLI CHCESZ, PRZENIOSĘ CIĘ Z POWROTEM DO SIGIL, MORTE.”

Morte: „Co...? Przeniesiesz mnie? A co z *tobą*? Daj spokój, szefie, może i jestem *tchórzem*, ale za nic nie zostawię cię tutaj samego.”

Bezimienny: „WIELE ZBRODNI POPEŁNIONO, KIEDY MOJA ŚMIERTELNOŚĆ I JA BYLIŚMY ROZDZIELENI. ZA TE ZBRODNIE TRZEBA... ZAPŁACIĆ CENĘ. NIE MOŻESZ PÓJŚĆ TAM, GDZIE JA UDAM SIĘ JUŻ WKRÓTCE.”

Morte: „Hmm, gdybyś chciał, to mimo wszystko *mógłbym* iść z tobą, szefie – przecież byliśmy w gorsz...”

Bezimienny: „NIE TYM RAZEM. MOŻE PEWNEGO DNIA SPOTKAMY SIĘ JESZCZE RAZ, NA INNEJ SFERZE. ALE NIE TERAZ.”

Morte wpatruje się w ciebie przez chwilę, a potem wyrywa mu się westchnienie. „Nie chciałbym się rozczulać, ale było mi naprawdę bardzo miło, szefie.”

Bezimienny: „ŻEGNAJ, MORTE.”